Wyzysk nad wyzyskami. Nawet po śmierci…

W ostatnich latach rolnicy nie mieli łatwo. Susze, powodzie, plony nieurodzajów… Wszystko to sprawiało, że część z nich – chcąc uratować gospodarstwa – zaciągała kredyty i pożyczki. Stąd już prosta droga do wpadnięcia w spiralę zadłużenia. Tak właśnie stało się w przypadku Dariusza Racławskiego z miejscowości Polkajmy w gminie Jeziorany, który gospodaruje na 25 hektarach.

Zarówno on, jak i cała jego rodzina mają zaciągnięte kredyty w bankach. Te jednak udzielane są na „cywilizowanych” warunkach”. Niestety, pech chciał, że we wrześniu 2020r. mężczyzna trafił w gazecie na ogłoszenie firmy pożyczkowej, która reklamowała się, że udziela pożyczek „szybko, tanio i bez zabezpieczeń”. Mając na głowie komornika, Dariusz Racławski skusił się i zawarł tę pożyczkę. Fakt, była szybka. Nie była jednak ani tania, ani „bez zabezpieczeń”.  Spółka ta wręcz wykorzystała przymusowe położenie rolnika, czyli brak środków na spłatę wcześniejszego zobowiązania u innego pożyczkodawcy.

Firma RH Invest sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu udzieliła Dariuszowi Racławskiemu pożyczki w wysokości 170 tys. złotych. Dodatkowo zastrzegła sobie kwotę 54,4 tys. złotych prowizji za jej udzielenie. Łącznie daje to do spłaty 224,4 tys. złotych. Jak łatwo obliczyć – prowizja stanowi aż 32 proc. pożyczonej sumy.

To jednak nie koniec lichwiarskich działań firmy pożyczkowej. Bulwersujące i wręcz szokujące jest także zabezpieczenie spłaty tejże pożyczki. Prowadzący tę sprawę radca prawny z kancelarii mec. Lecha Obary stwierdził, że tego typu zabezpieczenia widział tylko …na swoim egzaminie radcowskim. Egzaminujący sędzia celowo tak formułował pytania, żeby „zagmatwać” sprawę i dać adeptom zawodu pole do rozwiązania złożonego problemu prawniczego.

W przypadku Dariusza Racławskiego zabezpieczeniami spłaty pożyczki były:

  1. Hipoteka na nieruchomości w wysokości 450 tys. złotych (różnica prawie 230 tys. złotych mogłaby być przeznaczona na ewentualne odsetki karne i inne koszty, które mogłyby wyniknąć podczas windykacji);
  2. Poręczenie zobowiązania przez matkę dłużnika (stworzenie sobie możliwości dochodzenia długu nie tylko od dłużnika, ale także od osoby trzeciej, w tym przypadku poprzez wejście na emeryturę, bo matka dłużnika nie posiada żadnego majątku);
  3. Weksel wystawiony przez pożyczkodawcę (aby łatwiej było sprzedać wierzytelność poprzez tzw. indos, co zwalnia z możliwości przedstawienia zarzutów przeciwko kredytodawcy i daje sposobność szybkiego uzyskania tytułu wykonawczego oraz egzekucji, ponieważ na rolnika przerzucono obowiązek zapłaty 4/5 wpisu sądowego, gdy będzie chciał wnieść zarzuty);
  4. Weksel wystawiony przez poręczyciela, czyli matkę dłużnika (patrz wyżej: szybkość egzekucji z emerytury);
  5. Pełnomocnictwo udzielone firmie pożyczkowej, uprawniające do podziału gospodarstwa na osobne działki i jego zbycia i odbioru ceny kupna (umożliwia to sprzedaż gospodarstwa bez konieczności uzyskania wcześniej jakichkolwiek tytułów wykonawczych; zastrzeżenie w pełnomocnictwie, że pełnomocnik – spółka RH Invest, może być drugą stroną czynności prawnych, czyli firma pożyczkowa de facto może zostać nabywcą i sama sobie sprzedać nieruchomość);
  6. Pełnomocnictwo do ustanawiania kolejnych hipotek na nieruchomościach (pożyczkodawca, mając już ustanowioną jedną hipotekę stworzył sobie możliwość wpisywania kolejnych hipotek);
  7. Oświadczenie rolnika o dobrowolnym poddaniu się egzekucji. Oznacza to, że firma pożyczkowa może od razu skierować sprawę do komornika, bez konieczności przeprowadzania postępowania sądowego (pożyczkodawca może bardzo łatwo uzyskać tytuł wykonawczy poprzez bezpośrednie skierowanie sprawy do komornika i uzyskanie tam stosownej pieczątki, a dłużnik traci możliwość obrony swoich praw przed sądem);
  8. Oświadczenie matki rolnika o dobrowolnym poddaniu się egzekucji (uproszczony system egzekucji z emerytury matki poprzez czynności jak wyżej);
  9. Dodatkowo rolnik musiał zrzec się swojego prawa do wypowiedzenia wyżej opisanego pełnomocnictwa. A zasadą jest, że każde pełnomocnictwo może być w każdym czasie wypowiedziane. Czyli jeżeli mocodawca nie jest zadowolony z usług pełnomocnika, to może wypowiedzieć mu pełnomocnictwo.
  10. Rolnik musiał złożyć oświadczenie, że jego pełnomocnictwo nie wygaśnie z chwilą jego śmierci. A zasadą jest – co wynika z istoty pełnomocnictwa – że wygasa ono z chwilą śmierci mocodawcy (innymi słowy – logiczne jest, że kiedy umiera mocodawca, to pełnomocnictwo wygasa, jednak ponieważ Dariusz Racławski podpisał taką umowę, to wszystkie wyżej opisane czynności będzie można robić nawet po jego śmierci);
  11. Nałożenie na najbliższe osoby rolnika z nim zamieszkujące (ojciec, matka, siostra)  obowiązku zrzeczenia się przysługujących im wszystkich służebności osobistych (służebności dożywotniego zamieszkania w domu rodzinnym). Zapis ten wprowadzono po to, żeby łatwiej było sprzedać nieobciążone służebnościami nieruchomości gospodarstwa.

Zdaniem mec. Obary mamy tu do czynienia z art. 388 kodeksu cywilnego. Stanowi on, że:

„Jeżeli jedna ze stron, wyzyskując przymusowe położenie, niedołęstwo lub niedoświadczenie drugiej strony, w zamian za swoje świadczenie przyjmuje albo zastrzega dla siebie lub dla osoby trzeciej świadczenie, którego wartość w chwili zawarcia umowy przewyższa w rażącym stopniu wartość jej własnego świadczenia, druga strona może żądać zmniejszenia swego świadczenia lub zwiększenia należnego jej świadczenia, a w wypadku gdy jedno i drugie byłoby nadmiernie utrudnione, może ona żądać unieważnienia umowy”.

Wyzyskiem jest też lichwa, co z kolei wpisuje się w art. 304 kodeksu karnego. Stanowi on, że:

„Kto, wyzyskując przymusowe położenie innej osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej nie mającej osobowości prawnej, zawiera z nią umowę, nakładając na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego ze świadczeniem wzajemnym, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Rewolucja we „frankach”

„Będziemy wstrzymywać spłaty rat kredytu, kiedy frankowicz spłacił już więcej niż pożyczył mu bank” – oświadczyli sędziowie nowego XXVIII Wydziału frankowego SO w Warszawie. To nowa linia orzecznicza, którą będą kierować się wszyscy 17 sędziowie wydziału.

W konkretnej sprawie klient Santander Banku na poczet kredytu udzielonego w wysokości 450 tys. zł spłacił już 461 tys. zł.

Szlaban na spłacenie rat ma służyć niezwiększaniu kwot” nienależnych”, które w razie ustalenia nieważności umowy kredytowej będzie musiał bank zwrócić klientowi.

Zdaniem Mec. Lecha Obary niejeden bank raczej zbankrutuje, nim odda klientom wszystkie raty z unieważnianych umów.

Już wcześniej, podając za podstawę ryzyko bankructwa Banków, udawało nam się zawieszać spłatę rat dla wielu naszych frankowych klientów.