Kajmańska spółka kontra prawnik polskich rolników. Sąd: – „To była próba kneblowania debaty publicznej”

Sąd Okręgowy w Warszawie III Wydział Cywilny oddalił dziś w całości pozew spółki Ancile przeciwko mec. Lechowi Obarze i zasądził od powoda na rzecz pozwanego zwrot kosztów procesu w kwocie 4 330 zł. To jeden z najmocniejszych dotąd wyroków przeciwko tzw. pozwom kagańcowym, które mają zniechęcać do publicznego mówienia o aferach gospodarczych i interesach wpływowych podmiotów.

Wypowiedzi mec. Obary były podejmowane w interesie społecznym i mieściły się w granicach wolności słowa” – podkreślił wyraźnie Sąd w ustnym uzasadnieniu.

Sąd zwrócił również uwagę, że sposób sformułowania pozwu mógł prowadzić do wywołania efektu mrożącego i pełnić funkcję „kagańcową”.

To ważny sygnał świadczący o tym, że nie można „uciszać” prawników, społeczników czy dziennikarzy tylko dlatego, że głośno mówią o sprawach niewygodnych dla wielkich biznesów i międzynarodowych układów.

Sprawa dotyczyła wypowiedzi mec. Lecha Obary podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. zwalczania przestępstw gospodarczych i lichwy. Prawnik od lat wspiera polskich rolników i przedsiębiorców poszkodowanych w gigantycznej aferze związanej z rynkiem przetwórstwa owoców i warzyw na Lubelszczyźnie. Według dostępnych informacji niezaspokojone zobowiązania wobec m.in. ponad 100 rolników przekraczają 300 mln zł. Same straty polskich rolników mają sięgać co najmniej kilkudziesięciu mln zł.

W tle sprawy pojawiają się spółki powiązane z ukraińskim oligarchą Tarasem Barszczowskim. Za głównymi osobami związanymi z tym procederem wydano listy gończe, a śledztwo prowadzone jest od lat. Rolnicy zostali bez pieniędzy za dostarczone owoce, lokalne firmy bez zapłaty, a instytucje publiczne – z wielomilionowymi stratami. Tymczasem na ławie pozwanych zasiadł nie oligarcha ścigany przez Interpol, lecz prawnik, który publicznie domagał się wyjaśnienia afery.

Pozew został wniesiony po tym, jak mec. Obara mówił o „międzynarodowej aferze” oraz wskazywał, że państwo powinno skuteczniej chronić pokrzywdzonych wierzycieli. Kajmańska spółka zażądała przeprosin i wysokiego zadośćuczynienia. W praktyce oznaczało to dla pozwanego wieloletni, kosztowny i obciążający proces.

Dzisiejszy wyrok pokazuje jednak jasno, że sądy dostrzegają niebezpieczeństwo wykorzystywania pozwów cywilnych jako narzędzia nacisku i zastraszania. Sąd stanął po stronie prawa obywateli do alarmowania opinii publicznej o sprawach budzących poważny interes społeczny. Zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o setki milionów złotych strat, pokrzywdzonych rolników i międzynarodowe śledztwa.

To nie jest wyłącznie osobiste zwycięstwo mec. Lecha Obary. To także ważne zwycięstwo wolności słowa nad próbami prawnego kneblowania debaty publicznej.