Można wygrać z wierzycielem! Mamy na to patent…

To kolejny sukces naszej Kancelarii! Wygraliśmy ze znaną firmą windykacyjną.

Dzięki opracowanemu przez Kancelarię „patentowi” udało się uzyskać korzystne dla naszego klienta rozstrzygnięcie.

Sąd Rejonowy w Olsztynie w sprawie o sygn. akt. XC2150/21 oddalił powództwo firmy windykacyjnej w całości. Zasądził też zwrot kosztów procesu.

Nasz klient może spać spokojnie stając się człowiekiem wolnym od długu w wysokości ponad 22 tys. złotych, którego nie byłby w stanie samodzielnie spłacić.

Dopięliśmy swego! Opineo pod lupą prokuratury i UOKiK

Zakupy internetowe stają się coraz bardziej popularne. Pozwalają na za oszczędzenie czasu i znalezienie potrzebnego towaru bez wychodzenia z domu, co bywa szczególnie dogodne w dobie pandemii. Nie zawsze jednak realizacja tak zawartej umowy przebiega bez zastrzeżeń. Czasami można trafić na sklep, który w rzeczywistości nie istnieje. Taki problem spotkał grupę ponad 260 konsumentów, którzy zakupili sprzęt AGD na hot-agd.pl  i nie otrzymali swoich lodówek czy pralek. Większość z nich dokonując zakupów bazowała na pozytywnych opiniach w sieci, na platformach opiniowych, które później okazały się fałszywe. W przypadku osób, które zgłosiły się po pomoc do naszej Kancelarii była to platforma Opineo.pl.

Mechanizm ten doskonale opisała red. Małgorzata Kolińska-Dąbrowska w artykule „Nie wierz we wszystkie opinie, które przeczytasz w sieci”:

Po rozmowach z pokrzywdzonymi, mecenas Lech Obara wraz z Poseł Iwoną Arent złożyli zawiadomienie do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta dotyczące podejrzenia stosowania praktyk naruszających  zbiorowe interesy konsumentów przez serwis opiniodawczy.

– Patrząc na tę sprawę nawet nie z prawnego, ale czysto ludzkiego punktu widzenia, taka firma jak Opineo.pl powinna wykazać się chociaż odrobiną staranności, zbierając i upubliczniając opinie o innych podmiotach gospodarczych – ocenia mec. Obara

Prezes UOKiK w obszernym piśmie odpowiedział, że „z uwagi na możliwe nieprawidłowości w sposobie moderowania opinii w serwisach internetowych (w tym również nieskuteczne wykrywanie fałszywych opinii), o których mowa w zawiadomieniu, prezes urzędu do końca 2021r. podejmie dalsze działania mające na celu weryfikację procesu dodawania oraz moderowania opinii przez serwisy udostępniające opinie”.

Wskazał także, że  problem fałszowania opinii i manipulowania nimi stał się przedmiotem zainteresowania Unii Europejskiej. W 2019 r. przyjęto dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2019/2161, która wyraźnie zakazuje zamieszczania fałszywych opinii i manipulowania opiniami. Jest częścią projektu unowocześnienia unijnych przepisów dotyczących ochrony konsumenta przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi w warunkach e-commerce. Jej implementacja przewidziana jest na listopad 2021r.

To jednak nie wszystkie nasze działania w tej sprawie. Poseł Iwona Arent, przy wsparciu prawników naszej Kancelarii złożyła zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów w Warszawie. Dotyczyło ono udostępnienia na portalu Opineo.pl 88 pozytywnych opinii dotyczących sklepu hot.pl-agd. Z kolei postępowanie w przedmiocie działalności tego sklepu prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.

Prokuratura bardzo poważnie podeszła do tematu. Niedawno otrzymaliśmy postanowienie o wszczęciu śledztwa i uznania, że zachodzi w tej sprawie „uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa”. Śledztwo dotyczy „udostępnienia w okresie od 27 lutego 2021r. do 21 marca 2021r. w Warszawie, w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, na portalu Opineo.pl 88 pozytywnych opinii, dotyczących sklepu internetowego hot-agd.pl, czym uwiarygodniono działalność wymienionego sklepu i ułatwiono podmiotowi, który go prowadził doprowadzenie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej co najmniej 200 osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem (…) poprzez wprowadzenie w błąd co do zamiaru wywiązania się zawartych na odległość umów sprzedaży sprzętu AGD (…).

Co ważne, aby skonsolidować pokrzywdzone osoby, prawnicy Kancelarii pomogli pokrzywdzonym powołać Stowarzyszenie Stop Przestępstwom Internetowym którego głównym celem jest pomoc prawna, a także podejmowanie, prowadzenie i popieranie wszelkich inicjatyw i działań prowadzących do podnoszenia świadomości prawnej obywatel w zakresie ochrony praw konsumenta.  

Kolejny sukces naszej Kancelarii. Onet przeprasza Macieja Szymanowskiego: – „Sugestie w artykule nie polegały na prawdzie”.

Portal Onet musiał przeprosić dyrektora Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej Macieja Szymanowskiego. Powodem jest naruszenie jego dobrego imienia. Do zniesławienia doszło w tekście „Instytut Współpracy PiS-u i Fideszu. Jak rząd za miliony krzewi miłość do Orbana” autorstwa Janusza Schwertnera. Pełnomocnikiem Macieja Szymanowskiego była Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy”.

Maciej Szymanowski swój pozew motywował tym, że w publikacji pojawiły się w jego kierunku „nieprawdzie twierdzenia o domniemanym udziale w dysponowaniu środkami publicznymi w okresie zatrudnienia w MSZ”. W spornym artykule Janusz Schwertner twierdził też m.in., że „Instytut Współpracy Polsko-Węgierskiej, który miał zajmować się krzewieniem wspólnego dziedzictwa, stał się propagandową machiną PiS”.

Szymanowski zarzucał też Onetowi formułowanie pod jego adresem „nieprawdziwych twierdzeń o domniemanym udziale w dysponowaniu środkami publicznymi w okresie zatrudnienia w MSZ”.

Teraz na początku wspomnianego tekstu autorstwa Janusza Schwertnera opublikowane zostały przeprosiny następującej treści:


„Wydawca Portalu Internetowego Onet oświadcza, że nie polegały na prawdzie zawarte w artykule z dnia 18 marca 2019r. autorstwa Janusza Schwertnera, pt: »Instytut Współpracy PiS-u i Fideszu. Jak rząd za miliony krzewi miłość do Orbana«, sugestie, aby Pan Maciej Szymanowski, jako pracownik MSZ, zatwierdzał przetarg i doprowadził w 2013r. do przyznania FRMO dotacji publicznej. Za to naruszenie jego dobrego imienia wydawca Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie niniejszym przeprasza”.

– To już kolejna sprawa z zakresu ochrony dóbr osobistych, której się z sukcesem podjęliśmy – ocenia mecenas Lech Obara.

Przypomnijmy najważniejsze procesy o ochronę dóbr osobistych, wygrane przez Kancelarię Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy”

Kancelaria reprezentowała Jerzego Szmita, prezesa warmińsko-mazurskiego oddziału Prawa i Sprawiedliwości w procesie przeciwkodziennikowi Fakt (Ringier Axel Springer).

24 sierpnia 2020 r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku doręczył postanowienie Sądu Najwyższego o odmowie przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej złożonej przez wydawcę dziennika Fakt Gazeta Codzienna i obciążył go kosztami postępowania kasacyjnego. Sprawa dotyczyła nieprawdziwych informacji opublikowanych w papierowym i internetowym wydaniu Faktu, a dotyczących rezygnacji Jerzego Szmita ze stanowiska wiceministra budownictwa i infrastruktury. W tekście z 2017 r. pojawiły się pośrednie zarzuty korupcyjne oraz sugestie, jakoby CBA prowadziło czynności kontrolne w stosunku do Jerzego Szmita. Naruszało to dobra osobiste byłego już wiceministra.Ringier Axel Springer Polska został zobowiązany do przeproszenia Jerzego Szmita na łamach dziennika „Fakt Gazeta Codzienna” i portalu internetowego „Fakt.pl” i zapłaty 25 tys. zł na wskazany cel społeczny (zabytkowy pałac w Jaszunach na Litwie).

W roku 2013 Kancelaria reprezentowała Lucie S. w wygranej sprawie przeciwko Super Expressowi. Dziennik napisał, że MSZ przyznało Fundacji Rozwoju Myśli Obywatelskiej dotację w wysokości 1,4 mln zł z puli środków przeznaczonych na projekt „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą”. Według gazety fundacja została zarejestrowana półtora miesiąca przed rozpoczęciem konkursu na przyznanie środków, a jej prezesem jest znajomy Sławomira Mitrowskiego, doradcy wiceministra spraw zagranicznych Janusza Ciska. W Fundacji – jak napisał „SE” – pracować miała również Lucie S., żona Macieja Szymanowskiego, asystenta Ciska. Gazeta musiała sprostować tę oczywistą nieprawdę.

Kancelaria reprezentowała też Macieja Szymanowskiego, którego zwolniono z pracy w MSZ ze stanowiska asystenta ministra  w wyniku wprawy opisanej wyżej. Również z sukcesem.

Reprezentowanie swoich interesów, jeśli chodzi o dobra osobiste powierzyła nam także spółka PKP Telkol. OPZZ zdecydował się wycofać pozew przeciwko naszemu klientowi, co poczytujemy za nasz duży i znaczący sukces.

Prawnicy kancelarii prowadzą także sprawy o ochronę dóbr osobistych na terenie Niemiec. Chodzi o pojawiające się w tamtejszych mediach zwroty typu „polskie obozy zagłady”. Wytoczyliśmy procesy znaczącym niemieckim mediom: Axel Springer SE (wydawca dziennika Die Welt), Mittelbayerischer Verlag KG z siedzibą w Regensburgu, Tommorow Focus Media GmbH (wydawca) Focus Online, telewizja publiczna ZDF oraz rozgłośnia radiowa Bayerischer Rundfunk.

„Czarna owca” olsztyńskiej Palestry trafi za kraty

Dobiegł końca proces Krzysztofa K. – byłego olsztyńskiego adwokata, nazywanego też „czarną owcą Palestry”. Jego zatrzymanie w maju 2017 r. stało się sensacją nie tylko w olsztyńskim środowisku prawniczym – temat podjęły wszystkie media ogólnopolskie. Wszystko to działo się w latach 2012-2016. Były adwokat 4 lata temu trafił do aresztu z 12 zarzutami. Były to m. in. oszustwa, wyłudzenia mieszkań i działek, nakłanianie do składania fałszywych zeznań, fałszowanie i ukrywanie dokumentów a także  przywłaszczenie powierzonych mu pieniędzy w wysokości około 100 tys złotych.

Wraz z Krzysztofem K. na ławie oskarżonych zasiedli też jego rodzice, na których były adwokat przepisywał wyłudzone nieruchomości. Wczoraj (3 listopada 2021r.) Sąd Okręgowy w Ostrołęce wydał w tej sprawie wyrok (II K 47/18). Za wszystkie przestępstwa wymierzył Krzysztofowi K. łączną karę 4 lat bezwzględnego pozbawienia wolności oraz 80 tys. złotych grzywny (800 stawek dziennych grzywny, przy czym wysokość jednej stawki to kwota 100 złotych). Krzysztof K. dostał też zakaz wykonywania zawodu adwokata lub radcy prawnego na okres 10 lat. Musi również zwrócić koszty ustanowienia pełnomocnika z wyboru jednej ze stron.

Jaki był schemat działania olsztyńskiego (byłego) adwokata? Otóż Krzysztof K. na przykład wprowadził w błąd swoją klientkę, która przeniosła prawa własności atrakcyjnych działek o wartości 1 mln zł na rodzinę byłego adwokata i jego kolegę.

Ta sprawa to modelowy przykład jego przebiegłego działania. Zaczęła się w roku 2012. Krzysztof K., jeszcze jako aplikant, zajął się sprawą spadkową 50-letniej wówczas Agnieszki Sz. z okolic Olsztyna. W spadku przypadło jej ponad 8 ha gruntów ojcowizny pod Rypinem, w tym dwie atrakcyjne działki nad jeziorem. Agnieszka Sz. mogła ziemię sprzedać, ale połowa jej licznego rodzeństwa ubiegała się o zachowek. I wtedy pojawił się Krzysztof K. Obiecał, że tak poprowadzi tę sprawę, że puści rodzeństwo „z torbami”,  jeśli tylko Agnieszka Sz. …przepisze ziemię na niego (sic!) Czynił też wiele zabiegów, aby zyskać jej przychylność i zaufanie. Odwiedzał w szpitalu (kobieta zachorowała na raka), dawał kwiaty, dopytywał się o zdrowie.  Agnieszka Sz. „połknęła haczyk”. Wkrótce doszło do podpisania u notariusza w Olsztynie trzech aktów notarialnych. Krzysztof K. nie przepisał bowiem ziemi na siebie. Interes ten polegał na tzw. przeniesieniu własności majątku na jego rodziców, teścia oraz kolegę. W sumie dotychczasowa właścicielka „sprzedała” trzy działki o łącznej powierzchni ponad 6 ha, których wartość prokuratura szacuje na 1 mln zł. Formalnie (i notarialnie?!) za każdą z nich miała dostać ledwie od 15 do 20 tys. zł, ale i tych pieniędzy nigdy nie ujrzała. Kiedy żegnała się ze swoimi łaskawcami, jeden miał wsunąć jej do kieszeni kopertę, w której było 10 tys. złotych. Zapłatę za milczenie szybko wydała na zakup lekarstw. Tajemnica wyszła na jaw dopiero po czterech i pół roku.

Z kolei z pewnym starszym małżeństwem K. zawarł umowę na udzielenie 30 tys. zł pożyczki, uzyskując prawo własności mieszkania za 120 tys. zł. A gdy nieświadomi konsekwencji ludzie nie zwrócili w terminie pieniędzy, kazał im opuścić lokal, do czego nie doszło tylko dlatego, że poprosili o pomoc innego prawnika.

Prowadzenie usług pożyczkowych jest sprzeczne z etyką adwokacką, ale Krzysztof K. dodatkowo próbował „naciągnąć” klientów na fikcyjne kwoty. Od emerytowanego lekarza wojskowego Zbigniewa Z. żądał zwrotu 67 tys. zł, choć realnie pożyczył mu zaledwie 11 tys.

Zbigniew Z. pilnie potrzebował pieniędzy z powodu sytuacji rodzinnej. Na budynku przy ul. Kopernika w Olsztynie, obok tablicy kancelarii adwokackiej Krzysztofa K. zauważył szyld o udzielaniu pożyczek. Umówił się telefonicznie.  Adwokat dał mu 800 zł, na które podpisali umowę, wliczając 10 proc. odsetek. Do tego podpisał deklarację wekslową i weksel in blanco. Kiedy w ustalonym czasie Zbigniew Z. chciał zwrócić pieniądze, Krzysztof K. sam zaproponował kolejną, już większą pożyczkę, a od kwoty 5 tys. zł odliczył wcześniejsze 880 zł. Na oczach klienta podarł wcześniejszą umowę i podpisał nową, zachowując ten sam numer. Historia powtarzała się jeszcze kilkakrotnie, ale suma pożyczek na papierze w ciągu czterech miesięcy 2014 r. nie przekroczyła 17 tys. zł, choć realnie klient dostał ok. 11 tys. zł. Lekarz oddał 13 300 zł, a kiedy uznał, że odsetki są na poziomie lichwiarskim, chciał o nie walczyć w sądzie. Wtedy dotarł do niego – poprzez sąd – nakaz zapłaty… 67 tys. zł! Skąd taka kwota? Adwokat miał przerobić numer na jednej umowie, w której wpisał na nowo 50 tys. zł, a resztę umów zachował, w obecności klienta niszcząc jedynie kopie.

Podobne sposoby zastosował wobec kilku innych osób.

Poszkodowani połączyli siły. Sprawy trafiły do prokuratury. Wszczęto śledztwo, które za pierwszym podejściem zakończyło się umorzeniem. Dopiero gdy sąd przychylił się do odwołania złożonego przez mecenasa Lecha Obarę, pełnomocnika jednego z pokrzywdzonych, Zbigniewa Z., prokurator Anna Grygo-Janusz postawiła byłemu adwokatowi 12 zarzutów. Krzysztof K. albo zasłaniał się niepamięcią, albo dziwił pretensjom pokrzywdzonych, którzy „powinni wiedzieć, co podpisują”.

– Tyle że podpisywali oni w dobrej wierze, pod wpływem osoby zaufania publicznego, jaką jest adwokat – ocenia mec. Lech Obara.

Tak samo uznały zarówno prokuratura, jak i sąd, nakładając na Krzysztofa K. trzymiesięczny areszt, który potem był dwukrotnie przedłużany.

W międzyczasie Krzysztof K. został najpierw zawieszony, a potem pozbawiony prawa wykonywania zawodu i wykreślony z listy adwokatów. Co ciekawe i bulwersujące – mimo młodego wieku (w momencie zatrzymania miał zaledwie 37 lat), Krzysztof K. ”dorobił się” aż 30 postępowań dyscyplinarnych! Dotyczyły one niepłacenia składek, aroganckich i zniesławiających starszych kolegów wypowiedzi, jak również rozliczeń finansowych z klientami, fałszowania dokumentów czy prowadzenia sprawy, w czasie gdy był już zawieszony.

W trakcie procesu Sąd przeanalizował wiele tomów akt. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Zbigniew Z. w trakcie procesu mówił, że jego celem jest posłanie pazernego adwokata za kraty. I wygląda na to, że swój cel osiągnął. Mimo że wyrok jest nieprawomocny.

Zaduszki…

Dziś Zaduszki – dzień, w którym wspominamy tych, którzy odeszli. Towarzyszy nam cisza, skupienie i zaduma. Pamięć o bliskich musi trwać, bo jest to nasza historia i tradycja.

Dlatego przygotowaliśmy wspomnienie tych, których już z nami nie ma, a którzy są nierozerwalnie związani ze Stowarzyszeniem Patria Nostra oraz naszą kancelarią. Mieli wpływ nie tylko na naszą działalność, ale także na nasze postrzeganie świata.

Karol Tendera – były więzień Auschwitz – odszedł 1 października 2019r. Pozostawił po sobie swoisty testament, który nie pozwoli nikomu na bezkarne używanie określeń typu „polskie obozy śmierci”.

– Wszyscy mamy wobec niego ogromny dług wdzięczności. To dzięki jego determinacji, w przestrzeni publicznej nie można już bezkarnie używać kłamliwych określeń jak „polskie obozy zagłady”. W efekcie wieloletniej walki Karola Tendery stworzone zostały skuteczne narzędzia prawne do walki z antypolonizmem. Krok po kroku pokonywaliśmy razem z nim przeszkody na drodze do uznania, że godność narodowa jest dobrem osobistym, które podlega ochronie sądowej – wspomina mec. Lech Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra.

Kolejną osobą, której nie ma już wśród nas, a którą losy związały z naszym Stowarzyszeniem jest prof. Aurelia Nowicka, zmarła 23 stycznia 2021r. Jest autorką cennego dla nas opracowania „Klauzula porządku publicznego jako podstawa stwierdzenia odmowy wykonalności orzeczenia sądowego – uwagi krytyczne na temat postanowienia niemieckiego Trybunału Federalnego z 19.07.2018r.”

– Rozmowa z Panią Profesor była zawsze znaczącym wydarzeniem. Gdy mówiła o prawie, przejawiała dużą mądrość, inteligencję i dbałość o szczegóły. Ale również była wrażliwa na zwykłe ludzkie sprawy. Była też oddana sprawom Stowarzyszenia Patria Nostra. Bez niej nie osiągnęlibyśmy tego, co udało nam się wywalczyć – wspomina mec. Szymon Topa.

W walkę Stowarzyszenia Patria Nostra o dobre imię Polski włączył się też zmarły 2 maja 2020r. mec. Stefan Hambura, który wybrał, walczył i zwyciężał dla Polski. Bojownik o naprawienie wielkich krzywd, wyrządzonych w czasie wojny przez niemieckiego okupanta.

Pozostaną na zawsze w naszej pamięci.

Warmia zroszona krwią ofiar policji. Zapadł wyrok w sprawie policjanta, który śmiertelnie potrącił młodego mężczyznę…

Sąd Rejonowy w Olsztynie uznał dziś Karola S. – policjanta z olsztyńskiej drogówki – za winnego zarzucanych mu czynów. Funkcjonariusz był oskarżony o spowodowanie wypadku drogowego, w którym zginął 23-letni motocyklista z Dobrego Miasta – Daniel Ostaszewski.

Nasza kancelaria jest pełnomocnikiem oskarżyciela posiłkowego, czyli rodziny zmarłego tragicznie Daniela.

Olsztyński sąd skazał Karola S. za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na 1 rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz zakaz wykonywania zawodu policjanta przez rok. Orzekł także nawiązki, które oskarżony ma wpłacić rodzinie motocyklisty (na rzecz rodziców – po 10 tys. złotych, a na rzecz rodzeństwa – po 8 tys. złotych).

Ten wyrok nas – jako pełnomocnika – zupełnie nie satysfakcjonuje. Będziemy apelować. Szkoda, że nie przeprowadzono dowodów na zdarzenie, które miało miejsce kilka miesięcy wcześniej, kiedy ten sam policjant potrącił – na szczęście nie śmiertelnie – innego młodego mężczyznę. To mogłoby mieć wpływ na wysokość kary. Nie byłby to bowiem jednostkowy incydent we wzorowej pracy policjanta, ale pewnego rodzaju powtarzalność.

Czy może być coś straszniejszego w karierze policjanta, niż fakt, iż w wyniku jego rażących zaniedbań podczas pościgu zginął młody człowiek? – ocenia mec. Lech Obara.

Tym bardziej, że opinia biegłego z zakresu użycia i wykorzystania środków przymusu bezpośredniego oraz taktyki i techniki interwencji policyjnej pozwala – naszym zdaniem – sformułować następujące zaniechania, które doprowadziły do tak tragicznego finału:

  1. Policjant zobowiązany był do zapobiegania wykroczeniom, gdyż tak reguluje jego postępowanie art. 14 ustawy o Policji. Wykroczeniem był brak tablicy rejestracyjnej motocykla. Jest to, co należy podkreślić, wykroczenie, a nie przestępstwo. I tu, na stacji benzynowej, sprawa mogła się zakończyć. Policjanci – według opinii biegłych – mieli na to czas. Mogli wylegitymować a nawet zatrzymać Daniela Ostaszewskiego. Wtedy nie doszłoby ani do pościgu, ani do tej bezsensownej, niepotrzebnej śmierci;
  2. Oskarżony policjant nie zaprzestał pościgu pomimo iż zaistniały okoliczności stwarzające zagrożenie utraty życia innych osób, poruszających się po tej drodze. Takie zachowanie nakładało zarządzenie KGP o prowadzeniu pościgu;
  3. Przed użyciem samochodu jako środka przymusu bezpośredniego oskarżony powinien wezwać przez megafon do zatrzymania się i działania zgodnego z prawem. To z kolei reguluje ustawa o użyciu środków przymusu bezpośredniego przez Policję. Ostrzeżenie mogłoby pozwolić na uniknięcie wypadku śmiertelnego;
  4. Oskarżony nie powiadomił dyżurnego jednostki Policji o rozpoczęciu pościgu, natomiast zgodnie z zarządzenie musiał poinformować o jego przyczynie;
  5. Oskarżony nie powiadomił, że opuszcza rejon służbowy. Miał patrolować drogę, a nie stację paliw. Jest to istotne, bo wówczas dyżurny Komendy Policji z Dobrego Miasta mógł mu udzielić wsparcia, a raczej bezwzględnie zabronić interwencji. A tak w ogóle nie miał świadomości, że podejmowana jest jakakolwiek interwencja; 
  6. Oskarżony nie mógł używać radiowozu w terenie leśnym jako środka przymusu bezpośredniego. Nie zachował też szczególnej ostrożności zgodnie z rozporządzeniem i ustawą o użyciu środka przymusu bezpośredniego.

Konsument pod ochroną

Zenon Baranowski

Wzmocnienie praw konsumentów przewidują zmiany w prawie przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Obszerny projekt zmian w postępowaniu cywilnym przed sądami przewiduje przede wszystkim wprowadzenie specjalnego, odrębnego postępowania z udziałem konsumentów oraz generalnie zwiększenie zakresu ich ochrony. Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że jest to przejaw „wyjścia naprzeciw oczekiwaniom środowiska konsumentów co do zwiększenia zakresu ochrony ich praw”.

Jedną z istotnych zmian jest możliwość prowadzenia procesu w sądzie właściwym dla miejsca zamieszkania konsumenta, a nie przedsiębiorcy. „Możliwość wytoczenia powództwa przez sąd właściwy dla miejsca zamieszkania konsumenta ułatwia konsumentom realizację prawa do sądu” – czytamy w uzasadnieniu projektu. – Zmiany, które wprowadzamy, mają przybliżyć fizycznie sąd do konsumenta – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr hab. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, odpowiedzialny za tę nowelizację. Minister tłumaczy, że jest to dalszy ciąg przepisów zwiększających ochronę konsumenta, które zostały opracowane w resorcie sprawiedliwości. Zaznacza, że zwiększanie sprzedaży towarów czy usług przez internet wymaga pogłębiania ochrony konsumentów. Istotnym aspektem jest to, że konsumenci z założenia są słabszą stroną umów, nie dysponują np. zespołami prawników czy ekspertów, dlatego gdy dojdzie do sporu, należy wzmocnić ich sytuację w sądach.

Szybsze postępowanie

Inne rozwiązania dotyczące konsumentów przewidują też przyśpieszenie postępowania przed sądami. Służyć ma temu m.in. obowiązek przedstawiania przez przedsiębiorcę materiału dowodowego na początku postępowania. – Przedsiębiorca będzie zobowiązany do tego, aby już na początku postępowania, w pierwszym piśmie procesowym, przedstawił wszystkie dowody, pod rygorem ich pominięcia w sądzie. To poprawia sytuację konsumenta, który nie będzie zaskakiwany w toku procesu np. nowymi dowodami – wyjaśnia wiceminister sprawiedliwości.

Inny element to położenie nacisku na mediacje, polubowne załatwienie sporu między przedsiębiorcą a konsumentem, bez konieczności pójścia do sądu. Takie dążenia ma wzmocnić sankcja wobec przedsiębiorcy, który uchyla się od polubownego załatwienia sprawy, w postaci możliwości nałożenia na niego kosztów procesu, a nawet ich podwyższenia, niezależnie od wyników sprawy. – Ten aspekt finansowy ma zachęcić do mediacji, do polubownego załatwienia sprawy, żeby do sądu iść w ostateczności – mówi dr hab. Marcin Warchoł.

– Są to działania pozytywne umacniające prawa konsumentów – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mec. Lech Obara. Zwraca uwagę, że to kolejne kroki ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości zmierzające do umocnienia pozycji konsumentów w sądach i zwiększenia ich ochrony.

Radca prawny wskazuje, że szczególnie cenne są takie rozwiązania, jak możliwość rozłożenia kosztów sądowych na raty oraz proces w miejscu zamieszkania konsumenta. – Rozłożenie kosztów sądowych na raty to są bardzo interesujące zmiany, to urealnia nam prawo do sądu – zauważa mec. Obara. – Z kolei proces w miejscu zamieszkania konsumenta pozwoli obniżyć jego koszty – akcentuje.

Prawnik postuluje jednak – w sytuacji nałożenia na przedsiębiorców istotnych obowiązków proceduralnych – wyłączenie z ich kategorii małych rodzinnych gospodarstw wiejskich, nad czym pracuje ministerstwo rolnictwa. – To przemawia za tym, żeby do grupy konsumentów dołączyć również małe rodzinne gospodarstwa rolne – konstatuje mec. Obara.

Niepotrzebna komplikacja

Jednak nie wszystkie propozycje zmian w prawie prawnicy oceniają pozytywnie. – Możliwość wyboru właściwości miejscowej sądu przez konsumenta, także poprzez wybór sądu właściwego dla jego miejsca zamieszkania, wydaje się dobrym pomysłem, natomiast tworzenie nowego odrębnego trybu to kolejne komplikowanie i tak już skomplikowanej procedury rozstrzygania sporów cywilnych – tłumaczy dr Paweł Bała, adwokat. – Obowiązek powoływania wszystkich twierdzeń i dowodów w pozwie lub w odpowiedzi na pozew przez przedsiębiorcę (prekluzja dowodowa) oceniam pozytywnie, ale nie ma potrzeby tworzyć nowego postępowania odrębnego, by osiągnąć taki skutek – konstatuje.

W ocenie resortu sprawiedliwości projekt ma uprościć obowiązujące procedury, co przełoży się na zmniejszenie obciążenia sądów pracą i skrócenie czasu trwania postępowań. „Celem zmian jest także ułatwienie stronom i pełnomocnikom kontaktu z sądem, ułatwienie konsumentom dochodzenia swoich praw na drodze sądowej oraz wypełnienie luk w obowiązującym prawie” – podkreśla MS w uzasadnieniu. Projekt jest obecnie na etapie konsultacji i opiniowania. Według ministra Marcina Warchoła powinien on zostać przyjęty przez Sejm na początku przyszłego roku.

Mec. Lech Obara o projekcie „Kaszubska Golgota”

Celem projektu jest uświadomienie zarówno polskiemu, jak i niemieckiemu społeczeństwu faktu, iż pierwszą zbrodnią ludobójstwa, jaką dokonały niemieckie siły zbrojne przy pomocy niemieckiej ludności cywilnej na narodzie polskim, była zbrodnia piaśnicka, czyli „Kaszubska Golgota”. Chcemy o tym mówić, ponieważ nasze badania świadczą o tym, że ludzie w ogóle nie znają faktów związanych z tą straszliwą zbrodnią. Nie mamy żadnych złudzeń, że również społeczeństwo niemieckie, które nie zna szeregu zbrodni, jakich dokonały niemieckie siły zbrojne w okupowanej Polsce, niewiele wie o zbrodni piaśnickiej – mówił mec. Lech Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra, w rozmowie z redakcją informacyjną Radia Maryja.

(CAŁY ARTYKUŁ)

Nie tylko pamięć

Coraz więcej sądów uznaje, że zwyczaj prawny ochrony państw przed indywidualnymi pozwami w przypadku zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych nie obowiązuje i indywidualne pozwy są dopuszczalne FOT. NAC

Zenon Baranowski

Istnieje możliwość przełamania zwyczajowej zasady immunitetu, jeśli chodzi o indywidualne odszkodowania za krzywdy doznane podczas II wojny światowej.

Stowarzyszenie Patria Nostra we wrześniu rozpoczyna realizację projektu „Kaszubska Golgota”, dotyczącego zbrodni piaśnickiej. Jest on finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W ramach tego przedsięwzięcia przewidziano dwie konferencje pt. „Piaśnica – zbrodnia zapomniana w Polsce i w Niemczech”. Jedną zaplanowano w Berlinie. Wśród poruszanych wątków konferencji będą aspekty prawne, jak kwestia odpowiedzialności karnej za zbrodnię piaśnicką. Podjęta zostanie także kwestia indywidualnej odpowiedzialności państwa niemieckiego za zbrodnie II wojny światowej na przykładzie Piaśnicy.

– Chcemy na tej konferencji przedstawić model indywidualnych roszczeń ze strony ofiar, a także rodzin tych zmarłych już osób przeciwko państwu niemieckiemu – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mec. Lech Obara.

Podkreśla, że kwestia dochodzenia roszczeń indywidualnych w aspekcie prawnym została już przez Stowarzyszenie Patria Nostra przedstawiona wcześniej w przypadku rzezi Woli. – Teraz analizujemy Piaśnicę – dodaje prawnik.

W Lesie Piaśnickim od września 1939 r. do kwietnia 1940 r. zamordowano – według szacunków – nawet 14 tys. osób. Ofiarami Niemców byli przedstawiciele inteligencji, różnych stanów, także kobiety, a nawet dzieci. – Każda inicjatywa zmierzająca ku „zadośćuczynieniu” – chociaż to słowo jest przy tak wielkiej zbrodni, do jakiej doszło w Lesie Piaśnickim, nad wyraz nieadekwatne – zasługuje na aprobatę – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Marcin Drewa ze Stowarzyszenia „Rodzina Piaśnicka”. – Bardzo ważne, żebyśmy walczyli nie tylko o pamięć o zbrodni, i to właśnie robimy. Propagujemy historię Lasu Piaśnickiego oraz innych miejsc zbrodni niemieckich popełnionych podczas II wojny światowej na Pomorzu, a jest ich bardzo dużo. Upowszechniamy prawdę o historii, edukujemy młode pokolenie i jeżeli są możliwości walki o godność i zadośćuczynienie ofiarom, to takie inicjatywy popieram. Bardzo się cieszę, że taka osoba, jak mec. Lech Obara – znany z walki o prawa ofiar II wojny światowej, taką inicjatywę podejmuje – dodaje działacz społeczny.

Reparacje a roszczenia

Mecenas Lech Obara podkreśla, że wiele osób nie rozróżnia do końca reparacji od indywidualnych roszczeń, a tymczasem w doktrynie prawa międzynarodowego utrwalił się podział roszczeń na reparacje wojenne oraz indywidualne roszczenia odszkodowawcze. Tych drugich można dochodzić sądownie. Jednak tutaj pojawia się problem tzw. immunitetu państwa, co oznacza, że sądy odrzucają prywatne roszczenia skierowane przeciwko Niemcom.

Mecenas zaznacza jednak, że to jest prawo wynikające ze zwyczaju prawnego, a co istotne, w ostatniej dekadzie uległ on rozluźnieniu. Wskazywał na to zresztą polski Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 2010 r. W ostatniej dekadzie pojawiły się wyroki sądów włoskich i greckich. We Włoszech Sąd Najwyższy uznał, że Niemcom nie przysługuje immunitet. Po odwołaniu Niemiec trybunał w Hadze to zmienił, ale włoski trybunał konstytucyjny w 2014 r. uznał, że ten zwyczaj prawny ochrony państw przed indywidualnymi pozwami w przypadku zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych nie obowiązuje i takie pozwy są dopuszczalne.

Prezes Patria Nostra mówi, że analogiczną decyzję jak włoski trybunał powinien podjąć polski Trybunał Konstytucyjny. – Taka jest też idea naszego wniosku – żeby Trybunał otworzył ścieżkę dla tego typu postępowań – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Arkadiusz Mularczyk, jeden z reprezentantów wnioskodawców. Grupa posłów w 2017 r. złożyła wniosek dotyczący immunitetu państwowego i ponowiła go w 2020 r. Posłowie wskazują na „brak możliwości dochodzenia przed polskimi sądami odszkodowania należnego od obcego państwa z tytułu zbrodni wojennych, ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości na skutek uznawania istnienia immunitetu jurysdykcyjnego obcego państwa”.

Teraz należy tylko czekać na rozpatrzenie go przez TK, który jednak się z tym nie spieszy.

– Przygotowaliśmy wniosek, ponadto skierowałem pismo z prośbą o rozpatrzenie tego wniosku, czekam na rozpoznanie – informuje Arkadiusz Mularczyk. – Też uważam, że to jest niezwykle ważna sprawa z punktu widzenia możliwości dochodzenia roszczeń, ponieważ odchodzi pokolenie wojenne. Ubolewam nad tym, że tak długo trwa rozpoznanie tej sprawy przez Trybunał – konstatuje.

Artykuł dostępny na stronie: http://wp.naszdziennik.pl/2021-08-30/355325,nie-tylko-pamiec.html

Bezprecedensowa wygrana naszej Kancelarii w I instancji w Sądzie Okręgowym w Toruniu!

5 sierpnia 2021r. Sąd Okręgowy w Toruniu, po wnikliwej analizie materiału dowodowego, wydał korzystny dla naszego Klienta wyrok (sygn. akt VI GC 202/20, sprawa z powództwa Sławomira H. reprezentowanego przez r.pr. Lecha Obarę przeciwko PZU S.A. w Warszawie o zapłatę).

Sąd zasądził kwotę 196 766,98 złotych odszkodowania za szkodę na budynkach gospodarczych, wyrządzoną przez niszczące oddziaływanie wiatru na budynek magazynowy  w Rabinowie. Poprzez oddziaływanie wiatru w sile huraganu został zniszczony budynek magazynowy w gospodarstwie rolnym naszego Klienta.

Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia budynków i odpowiedzialności cywilnej rolnika, powołując się na pomiary Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Oddział w Poznaniu.

Nasz Klient nie zgodził się z stanowiskiem ubezpieczyciela. Na zlecenie naszej Kancelarii specjaliści w dziedzinie konstrukcji budowlanej budynków i wpływu warunków meteorologicznych na trwałość budynków i budowli sporządzili ekspertyzę w zakresie wnikliwej analizy aerodynamicznej terenu przyległego do zawalonego obiektu, położonego w miejscowości Rabinowo.

Z ekspertyzy wynikało, że „z uwagi na szczególnie niekorzystne ukształtowanie terenu przyległego do zabudowań zlokalizowanych we wsi Rabinowo, w której doszło do zawalenia się budynku magazynowego oraz uwzględniając fakt zarejestrowania przez stacje meteorologiczne, odległe o 16,6 do 63,7 km wartość prędkości w porywach na poziomie do 20 m/s, wystąpienie prędkości o 5m/s większej jest wysoce prawdopodobne.”

Sąd Okręgowy w Toruniu po wnikliwej analizie zgromadzonego materiału dowodowego wydał korzystny dla naszego Klienta wyrok.

To kolejny sukces prawników naszej Kancelarii!