Wywiad z prof. Stephan Lehnstaedtem

Olsztyn, 7 grudnia 2021r.

Prof. Stephan Lehnstaedt – redaktor monografii pokonferencyjnej: Niemcy i Polacy pracują razem nad wspólnymi projektami, dla przyszłości.

Nasz projekt współfinansowany ze środków MSZ w ramach programu Dyplomacja Publiczna 2021 komponent III „Dialog polsko-żydowski – wspólne dziedzictwo i przyszłość” zatytułowany „Wydanie monografii pokonferencyjnej o współczesnych sposobach upamiętniania prawdy o niemieckim ludobójstwie na terenie okupowanej Polski” jest już zakończony. Została wydana książka pod tytułem „Schuld ohne Sühne? Deutschland und die Verbrechen in Polen im Zweiten Weltkrieg” („Wina bez pokuty? Niemcy i zbrodnie w Polsce w czasie II wojny światowej”). W Berlinie, w siedzibie Touro College, odbyła się promocja publikacji w formie debaty znanych niemieckich naukowców co pozwoliło też wymianę poglądów oraz ciekawą dyskusję.

Debatę moderował prof. Stephan Lehnstaedt – redaktor publikacji, autor słowa wstępnego.

Jak mówi – było to dla niego niezwykle cenne doświadczenie. Tym bardziej, że jest to już trzeci projekt realizowany wspólnie przez Stowarzyszenie Patria Nostra i Touro College Berlin przy wsparciu MSZ. Trzeci i mamy nadzieję, że nie ostatni…

I tak w roku 2018 w siedzibie Touro College Berlin odbyło się spotkanie młodzieży ze Stanisławem Zalewskim – byłym więźniem Auschwitz i Mauthausen, prezezesm Związku byłych Więźniów Obozów Koncentracyjnych. Z kolei w roku 2020 owocem współpracy Stowarzyszenia Patria Nostra i jednostki macierzystej Profesora Lehnstaedta Touro College Berlin była międzynarodowa konferencja naukowa zorganizowana w Berlinie podejmująca temat niemieckich zbrodni na terenie okupowanej Polski. Publikacja „Wina bez pokuty…” jest właśnie pokłosiem tej publikacji.

Nas, Polaków na pewno interesuje kwestia, jak Stephan Lehnstaedt – Niemiec –  ocenia książkę jako jej redaktor? Jakie są jej mocne strony i przewaga nad innymi tego typu publikacjami?

– Jako redaktor książki nie jest się oczywiście obiektywnym. Uważam jednak, że wypełnia ona pewną lukę i nazywa braki w niemieckiej wiedzy o zbrodniach w Polsce. A jednocześnie pokazuje, że istnieje pewna podstawa, na której można budować i którą można promować – wyjaśnia prof. Lehnstaedt.

W jego założeniu nasza wspólna publikacja zachęci ludzi w Niemczech do zainteresowania się Polską.

– Polska jest naszym najważniejszym sąsiadem – obok Francji. I chciałbym, aby tak było nie tylko w sensie geograficznym, ale także w naszych sercach. Ale to wymaga gotowości do wzajemnego zaangażowania – dodaje prof. Lehnstaedt.

Stephan Lehnstaedt doskonale ocenia też współpracę ze stowarzyszeniem Patria Nostra. Jego zdaniem stowarzyszenie Patria Nostra wykonuje ważną pracę.

– Nasza współpraca jest nieskomplikowana i sprawia wiele radości. I tak właśnie powinno być: Niemcy i Polacy pracują razem nad wspólnymi projektami, dla przyszłości – podsumowuje.

Prof. Stephan Lehnstaedt o tezach z publikacji – reparacje

Olsztyn, 10 grudnia 2021r.

Prof. Stephan Lehnstaedt – redaktor monografii pokonferencyjnej: – Niemieckie zbrodnie w Polsce nie są w Niemczech białą plamą

Prof. Stephan Lehnstaedt z Touro College Berlin jest redaktorem najnowszej publikacji Stowarzyszenia Patria Nostra pod tytułem „Schuld ohne Sühne? Deutschland und die Verbrechen in Polen im Zweiten Weltkrieg” („Wina bez pokuty? Niemcy i zbrodnie w Polsce w czasie II wojny światowej”). Napisał też słowo wstępne.

Jak wielokrotnie wspominał – było to dla niego niezwykle cenne doświadczenie. Tym bardziej, że jest to już trzeci projekt realizowany wspólnie przez Stowarzyszenie Patria Nostra i Touro College Berlin przy wsparciu MSZ. Trzeci i mamy nadzieję, że nie ostatni…

Jedną z ważnych kwestii poruszanych w publikacji jest wywołujący wiele emocji i dyskusji temat reparacji wojennych Niemiec wobec Polski. Zdaniem prof. Stephana Lehnstaedta sprawa zadośćuczynienia dla ofiar wcale nie jest zamknięta. Jednakże kwestie prawne muszą rozstrzygnąć prawnicy.

–  Uważam, że trzeba rozmawiać o indywidualnym zadośćuczynieniu. Nie mówię o narodowych reparacjach, lecz o indywidualnym zadośćuczynieniu. Chodzi o osoby, które przeżyły prześladowania nazistowskie – obozy, wysiedlenia i inne represje. Ich liczbę szacuje się na 20-30 tys. Nie dostały dotychczas nic, albo niewiele. Potraktowano je gorzej, niż osoby o podobnych życiorysach na Zachodzie – uważa S. Lehnstaedt.

Książka „Schuld ohne Sühne? Deutschland und die Verbrechen in Polen im Zweiten Weltkrieg” zajmuje się jednak nie tylko kwestią reparacji i odszkodowań.  Autorzy polscy i niemieccy piszą o miejscu Polski w niemieckiej historiografii po 1945 r., wspólnym polsko-niemieckim podręczniku do historii, muzeum Powstania Warszawskiego czy ściganiu nazistowskich zbrodni.

Jakie więc przesłanie zawiera ta publikacja? 

– Chcieliśmy pokazać, że niemieckie zbrodnie w Polsce nie są w Niemczech białą plamą, że są środowiska, które się tym zajmują. Że mamy projekty prestiżowe, ale nie docieramy do szerokiego odbiorcy. To, co wiedzą naukowcy, co opracowuje komisja podręcznikowa, to nadal nie jest obecne w mediach, w opinii publicznej. Przeciętny Niemiec wie za mało o tych sprawach. Publikacja ma zwrócić uwagę na ten deficyt wiedzy. Książka przedstawia aktualny stan i może być punktem wyjścia do dalszej dyskusji – uważa prof. Stephan Lehnstaedt.

Projekt jest współfinansowany ze środków MSZ w ramach programu Dyplomacja Publiczna 2021 komponent III „Dialog polsko-żydowski – wspólne dziedzictwo i przyszłość” zatytułowany „Wydanie monografii pokonferencyjnej o współczesnych sposobach upamiętniania prawdy o niemieckim ludobójstwie na terenie okupowanej Polski”.

Obowiązek dochodzenia Sprawiedliwości

Artykuł dostępny na stronie:
https://wp.naszdziennik.pl/2021-12-09/358688,obowiazek-dochodzenia-sprawiedliwosci.html

Zenon Baranowski

Stowarzyszenie Patria Nostra wydało książkę w języku niemieckim dotyczącą zbrodni popełnionych w Polsce podczas II wojny światowej.

Stan wiedzy o zbrodniach na Polakach i o skali zniszczenia Polski podczas II wojny światowej jest niski wśród Niemców. Zmienić to może publikacja pt. „Schuld ohne Sühne? Deutschland und die Verbrechen in Polen im Zweiten Weltkrieg”, która została wydana przy współpracy z Touro College Berlin. Kilka dni temu w Berlinie odbyło się spotkanie promocyjne publikacji.

Stowarzyszenie Patria Nostra podkreśla, że „książka jest niezwykle cenną publikacją, omawiającą niedostatek wiedzy Niemców o zbrodniach dokonanych w Polsce i na Polakach w czasie II wojny światowej. Pokazuje „niedociągnięcia” wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych. Udziela odpowiedzi na pytanie, dlaczego termin „polskie obozy koncentracyjne” jest nie do przyjęcia. Pokazuje też, jak muzea (polskie i niemieckie) radzą sobie ze wspólną przeszłością w obu krajach. Mecenas Lech Obara zaznacza, że planowane jest wydanie tej publikacji w języku polskim.

Bez świadomości wśród Niemców o ogromie zbrodni popełnionych przez ich przodków w okresie II wojny światowej nie uzyskamy odszkodowań i reparacji.

– My musimy społeczeństwu niemieckiemu, jego elitom przypomnieć skalę zbrodni z okresu II wojny światowej – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mec. Lech Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra.

– „Wina bez pokuty” – taki jest tytuł książki. Wina jest, ale pokuty nie ma, czyli odszkodowań i reparacji – akcentuje mec. Obara. Dodaje, że świadomość zbrodni popełnionych przez Niemców w okresie II wojny światowej jest nikła i dlatego należy to Niemcom uzmysławiać m.in. poprzez takie publikacje i inne działania. – Czy społeczeństwo niemieckie wie o 6 milionach zamordowanych obywatelach polskich? Nie. Czy wie o 12 mln okaleczonych? Nie. O tym, że co piąty duchowny został zamordowany, że jedna trzecia inteligencji została zamordowana? Nie wiedzą! – stwierdza mec. Lech Obara.

Polski i niemiecki historyk prof. Bogdan Musiał zwraca uwagę, że Niemcy redukują zbrodnie niemieckie, które nazywają nazistowskimi, do zbrodni na Żydach. Zaznacza, że to jest ujęcie generalne i nie oznacza, iż każdy obywatel Niemiec tak sądzi. – Większość społeczeństwa nie ma świadomości, że niemieccy okupanci dokonywali również zbrodni na Polakach etnicznych – zaznacza historyk. – Niemcy nie mają zupełnie wiedzy o tym, co się stało w Polsce podczas okupacji. Mała jest wiedza o zniszczeniu Warszawy, mordach czy rabunkach – tłumaczy historyk.

Zostaliśmy okradzeni

– W wielu państwach i narodach jest takie przekonanie, że nic wielkiego się nie stało, że Polska nie została dotknięta wielkim dramatem. A jeśli już, to tylko naród żydowski żyjący na terenie Polski – mówi „Naszemu Dziennikowi” poseł Anna Kwiecień, która była członkiem parlamentarnego zespołu ds. odszkodowań. – Niemcy nie chcą, żebyśmy o tym mówili, dlatego że ich elity mają świadomość, iż największe straty wojenne poniosła właśnie Polska – dodaje poseł. – Musimy podnieść donośny krzyk, że straty, jakie poniosła Polska – ludnościowe i materialne, m.in. w budowlach, infrastrukturze – np. kolejowej, w aktywach bankowych itp., są ogromne. Zostaliśmy okradzeni nie tylko z dzieł sztuki, ale i z ogromnych zbiorów bibliotecznych. Niemcy grabili zakłady przemysłowe, szkoły, trzebili lasy. A jeśli coś nie zostało ukradzione, bardzo często to niszczono. Musimy pokazać skalę strat i zniszczeń, a Niemcy mają obowiązek nam to zrekompensować – podkreśla Kwiecień.

Mecenas Lech Obara akcentuje, że elita niemiecka, społeczeństwo powinny mieć taką wiedzę. – Bez tego reprezentanci narodu niemieckiego nigdy nie zdecydują się na to, żeby płacić nam odszkodowania – wskazuje. – Po to jest ta książka. Chcemy, żeby dotarła do elit, żeby dotarła do społeczeństwa. W ten sposób będzie łatwiej nam dyskutować i przedstawiać postulaty reparacji i odszkodowań – argumentuje nasz rozmówca. Dodaje, że w tej chwili reakcje na nasze żądania są bardzo wstrzemięźliwe i negatywne. Politycy niemieccy twierdzą, że reparacje nam się nie należą, ponieważ zrzekliśmy się ich. Tymczasem przebiła się wiedza o zbrodniach niemieckich w Namibii, a Grecy potrafili przekonać niemieckich polityków i jest dyskusja o zbrodniach w tym kraju w Bundestagu.

Profesor Bogdan Musiał podkreśla, że postrzeganie polskiej historii w czasie II wojny światowej i po niej, po 1945 r., zostało świadomie wypaczone. – Coraz częściej Polacy są przedstawiani jako ci, którzy zyskali w pewnym sensie na II wojnie światowej, ponieważ przejęli majątki poniemieckie – zauważa historyk. Jak zaznacza, tego oficjalnie w Niemczech się nie mówi, ale to jest głębokie przekonanie.

Ponadto wskazuje, że w naszej polityce historycznej popełniono wiele błędów, nie zawsze była możliwość prowadzenia właściwej polityki. – Polska popełniała błędy, nie mieliśmy historyków zajmujących się tym problemem. Można było zrobić dużo więcej, żeby takiemu wypaczonemu obrazowi przeciwdziałać – ocenia prof. Bogdan Musiał. Dodaje, że musimy mieć świadomość tych błędów.

Polityka historyczna

Historyk zaznacza, że nie można bagatelizować znaczenia polityki historycznej. – Polityka historyczna odgrywa istotną rolę w bieżącej polityce zagranicznej, to jest bardzo istotne. To nie jest tak, że to Polacy tak przesadnie zajmują się historią i mają obsesje na tym punkcie, jak twierdzą niektórzy, ponieważ wszystkie duże kraje rozgrywają politykę historyczną, a Niemcy – ze względu na swoją przeszłość – szczególnie – stwierdza prof. Bogdan Musiał.

Politykę edukacyjną dotyczącą działań niemieckich podczas II wojny światowej prowadzą obecnie m.in. Instytut Pileckiego w Berlinie czy Instytut Zachodni. Są też działania wielu organizacji społecznych wspieranych środkami publicznymi. Instytut Pileckiego wskazywał w zeszłym roku, że niemieccy maturzyści uczyli się o niemieckim ruchu oporu w czasie wojny, ale nie o zbrodniach popełnianych na Polakach.

Poseł Anna Kwiecień zwraca uwagę, że brak dochodzenia tych roszczeń zaciemnia obraz zbrodniczych dokonań Niemiec. – Uważam, że mamy wobec ofiar i wobec tych pokoleń, które doświadczyły tego wielkiego dramatu, obowiązek dochodzenia tej sprawiedliwości – podkreśla poseł.

Wina bez pokuty? Jest już dostępna najnowsza książka stowarzyszenia Patria Nostra!

Jest już dostępna najnowsza publikacja wydana przez Stowarzyszenie Patria Nostra we współpracy z Touro College Berlin. Polski tytuł publikacji brzmi „Wina bez pokuty? Niemcy i zbrodnie w Polsce w czasie II wojny światowej”. Tytuł oryginału to „Schuld ohne Sühne? Deutschland und die Verbrechen in Polen im Zweiten Weltkrieg”. Książka wydana została w języku niemieckim i jest przeznaczona dla niemieckiego odbiorcy. Odbiorcy, którego świadomość na temat zbrodni niemieckich popełnionych na terenie okupowanej Polski jest nikła.

Projekt „Wydanie monografii pokonferencyjnej o współczesnych sposobach upamiętniania prawdy o niemieckim ludobójstwie na terenie okupowanej Polski” jest finansowany ze środków MSZ w ramach programu Dyplomacja Publiczna 2021, komponent III „Dialog polsko-żydowski – wspólne dziedzictwo i przyszłość.

Autorzy publikacji to: Lech Obara, Marta Ansilewska-Lehnstaedt, Igor Kąkolewski, Łukasz Jasiński, Paweł Ukielski, Stanisław Żerko i Daniel Brewing. Słowo wstępne, streszczenie i redakcja leżała w gestii prof. Stephana Lehnstaedta.

I tak – prezes Stowarzyszenia Patria Nostra, mec. Lech Obara napisał rozdział zatytułowany „Walka o prawdę”. Zawarł w nim zarówno historię jak i misję Stowarzyszenia. Opisał wytoczone niemieckim mediom procesy za używanie fałszujących historię zwrotów typu „polskie obozy zagłady” i wyjaśnił, jak kształtowała się doktryna w tym zakresie. Opisał też „praworządność po polsku” oraz „praworządność po niemiecku” i „praworządność po luksembursku” oraz walkę o prawidłowe wykonanie na terenie Niemiec wyroku w sprawie Karola Tendery przeciwko telewizji ZDF.

Dr Marta Ansilewska-Lehnstaedt w swoim artykule przeanalizowała przestępstwa, jakich niemieccy okupanci dopuścili się na obywatelach polskich podczas II Wojny Światowej. Punktem wyjścia była wystawa w Gedenkstätte Stille Helden w Berlinie na temat żydowskiego ruchu oporu i pomocy dla Żydów w okupowanej przez nazistów Europie, której to wystawy jest wspołautorką.

Rozdział dr Pawła Ukielskiego zatytułowany „Muzeum Powstania Warszawskiego – nowoczesna placówka pamięci” jest poświęcony roli Muzeum Powstania Warszawskiego jako instytucji, która zapoczątkowała w Polsce przemiany w sferze upamiętniania i pamięci. Jego otwarcie nie tylko rozpoczęło boom na tworzenie nowych muzeów w Polsce, ale także zainicjowało poważną debatę na temat polskiej pamięci zbiorowej i polityki historycznej oraz wpisywało się w ogólnoświatowy trend zmian, dyskusji i sporów w tym zakresie. W tekście tym omówiony został sposób prezentacji historii w muzeum, jego odbiorcy oraz rola we współczesnym polskim dyskursie o przeszłości. Duża część rozdziału poświęcona została także miejscu muzeum w kontekście relacji polsko-niemieckich działań placówki na tym polu oraz percepcji niemieckich gości.

Prof. dr hab. Igor Kąkolewski z CBH PAN Berlin napisał rozdział zatytułowany „Die Rolle des Schulbuchdialogs in den Versöhnungsprozessen nach dem Zweiten Weltkrieg bis zum Anfang des 21. Jahrhunderts: Frankreich-Deutschland-Polen”. Polski tytuł to „Rola dialogu podręcznikowego w procesach pojednania w okresie od końca II wojny światowej do początku XXI wieku”.

Z kolei prof. dr Stanisław Żerko z Instytutu Zachodniego w Poznaniu poruszył w swoim rozdziale problem reparacji i odszkodowań w stosunkach polsko-niemieckich.

Rozdział dr Daniela Brewina nosi tytuł „An der Peripherie… Die deutsche Historiografie zum besetzten Polen” („Na peryferiach… Historiografia niemiecka okupowanej Polski”).

Dr Łukasz Jasiński z Centrum Badań Historycznych Polskiej Akademii Nauk w Berlinie napisał rozdział zatytułowany „Die Aufarbeitung der Verbrechen des Zweiten Weltkriegs in Polen und in Deutschland vom Kriegsende bis zum 21. Jahrhundert” („Rozliczenie zbrodni II wojny światowej w Polsce i Niemczech od końca wojny do XXI wieku”).

Jak widać – książka jest niezywkle cenną publikacją, omawiającą niedostatek wiedzy Niemców o zbrodniach dokonanych w Polsce i na Polakach w czasie II wojny światowej. Pokazuje „niedociągnięcia” wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych. Uwypukla skutki skromnych reparacji wojennych i ich zasadność. Udziela odpowiedzi na pytanie, dlaczego termin „polskie obozy koncentracyjne” jest nie do przyjęcia. Pokazuje też, jak muzea (polskie i niemieckie) radzą sobie ze wspólną przeszłością w obu krajach.

Co prawda publikacja przeznaczona jest dla niemieckiego odbiorcy, jednak jej treści są tak interesujące, że planujemy jeszcze wydanie całości monografii także w języku polskim.

Wina bez pokuty?

We wtorek 30 listopada w Berlinie odbyła się promocja najnowszej publikacji wydanej przez Stowarzyszenie Patria Nostra we współpracy z Touro College Berlin. Polski tytuł publikacji brzmi „Wina bez pokuty? Niemcy i zbrodnie w Polsce w czasie II wojny światowej”. Tytuł oryginału to „Schuld ohne Sühne? Deutschland und die Verbrechen in Polen im Zweiten Weltkrieg”. Książka wydana została w języku niemieckim i jest przeznaczona dla niemieckiego odbiorcy. Odbiorcy, którego świadomość na temat zbrodni niemieckich popełnionych na terenie okupowanej Polski jest nikła.

Projekt „Wydanie monografii pokonferencyjnej o współczesnych sposobach upamiętniania prawdy o niemieckim ludobójstwie na terenie okupowanej Polski” jest finansowany ze środków MSZ w ramach programu Dyplomacja Publiczna 2021, komponent III „Dialog polsko-żydowski – wspólne dziedzictwo i przyszłość.

Publikacja jest pokłosiem międzynarodowej konferencji naukowej, którą stowarzyszenie Patria Nostra i Touro College Berlin zorganizowały w listopadzie 2020r. Mówiono na niej o niemieckim terrorze i ludobójstwie na Polakach w czasie II wojny światowej, a także moralnym prawie domagania się od Niemiec reparacji za zniszczenia wojenne.

Promocja publikacji pokonferencyjnej była nie tylko spotkaniem autorów i prelegentów, w tym członków stowarzyszenia Patria Nostra, dr Pawła Ukielskiego z Muzeum Powstania Warszawskiego, dr Mateusza Falkowskiego z Instytutu Pileckiego, a także dziennikarzy polskich i niemieckich. Przede wszystkim towarzyszyła jej dyskusja uznanych niemieckich historyków. Przeanalizowali oni kwestie przyszłości niemieckiej pamięci o zbrodniach wojennych w okupowanej Europie, dokonanych na różnych narodach. Nasza książka była więc w pewnym sensie wstępnym rozważaniem i podstawą do interesującej i cennej naukowo i merytorycznie dyskusji.

Debatę moderował prof. Stephan Lehnstaedt z Touro College Berlin, kierujący wydziałem Studia nad Holocaustem. Udział w niej wzięli:

– prof. dr Peter Oliver Loew (dyrektor Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadt),

– dr Jörg Morré (Dyrektor Muzeum Niemiecko-Rosyjskiego w Berlinie) oraz

– dr Sabine Rutar (Instytut Studiów Europy Wschodniej i Południowo-Wschodniej w Regensburg).

Książka „Wina bez pokuty…” pokazuje, że różnorakie niemiecko-polskie perspektywy II wojny światowej nie zawsze są wygodne. Publikacja porusza niedostatek wiedzy Niemców o zbrodniach w Polsce w czasie II wojny światowej. Pokazuje „niedociągnięcia” wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych. Uwypukla skutki skromnych reparacji wojennych i ich zasadność. Udziela odpowiedzi na pytanie, dlaczego termin „polskie obozy koncentracyjne” jest nie do przyjęcia. Pokazuje też, jak muzea (polskie i niemieckie) radzą sobie ze wspólną przeszłością w obu krajach.

Autorzy publikacji to: Lech Obara, Marta Ansilewska-Lehnstaedt, Igor Kąkolewski, Łukasz Jasiński, Paweł Ukielski, Stanisław Żerko i Daniel Brewing. Słowo wstępne, streszczenie i redakcja leżała w gestii prof. Stephana Lehnstaedta.

Kto obroni prawdę?

Fałszywe pomówienia na temat „polskich obozów” powinny rozpatrywać polskie, a nie niemieckie sądy. Prawnicy Patria Nostra składają kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który odrzucił skargę dotyczącą użycia określenia „polski obóz” przez jedną z niemieckich gazet. Wniosek skierował Stanisław Zalewski, były więzień Auschwitz, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Reprezentujący go prawnicy z Patria Nostra domagają się przekazania sprawy do polskiego sądu. – Będziemy do końca bronić prawa byłych więźniów obozów koncentracyjnych do polskich sądów, ponieważ to przed polskimi, a nie niemieckimi sądami powinni stanąć kłamcy o „polskich obozach” – wyjaśnia mec. Lech Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra.

Czytaj dalej – Nasz Dziennik

Nie oddamy sprawy „polskich obozów” pod niemieckie sądy

Byli więźniowie Auschwitz i Treblinki pukają do Sądu Najwyższego. Czy Sąd usłyszy ich wołanie?

Chyba czekają na moją śmierć – mówi 97-letni Stanisław Zalewski, prezes Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, któremu Trybunał w Luksemburgu (TSUE) nakazał zwrócić się o sprawiedliwość nie do polskiego, ale do niemieckiego sądu w Monachium.Radio.Maryja.pl – cały artykuł

Nie oddamy sprawy „polskich obozów” pod niemieckie sądy

opinie.olsztyn.pl – artykuł

Byli więźniowie Auschwitz i Treblinki pukają do Sądu Najwyższego. Czy Sąd usłyszy ich wołanie?

– Chyba czekają na moją śmierć – mówi 97-letni Stanisław Zalewski, prezes Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, któremu Trybunał w Luksemburgu (TSUE) nakazał zwrócić się o sprawiedliwość nie do polskiego, ale do niemieckiego sądu w Monachium.

Była to odpowiedź TSUE na pytania prejudycjalne Sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie pozwu wytoczonego bawarskiej gazecie Mittelbayerische Zeitung za nazwanie obozu w Treblince „polskim obozem zagłady”. Dotychczas, od 2009r. polskie sądy w Warszawie, Białymstoku i Krakowie nie miały wątpliwości, że są właściwe. Takich wątpliwości co do właściwości polskich sądów w sprawach „polskich obozów” nie miały nawet sądy niemieckie – w Moguncji, Koblencji, a nawet Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe, rozpatrujący sprawę Karola Tendery. I nagle pojawił się „szlaban”.

– Będziemy do końca bronić prawa byłych więźniów obozów koncentracyjnych do polskich sądów – zapewnia mec. Lech Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra. – Bo to przed polskimi, a nie niemieckimi sądami powinni stanąć kłamcy o „polskich obozach” – dodaje.

Przypomnijmy, że – najkrócej opisując – TSUE w dniu 17 czerwca 2021 roku w sprawie C-800/19 orzekł, że Polak nie może przed polskimi sądami dochodzić przeprosin i ewentualnie odszkodowań za sformułowanie o „polskich obozach”, pojawiające się w niemieckich mediach , o ile nie został indywidualnie wskazany w ich publikacjach.

Trybunał wyinterpretował to z art. 7 pkt 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1215/2012 z dnia 12 grudnia 2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Dz.U. 2012, L 351, s. 1), tzw. Brukseli I.

– Według tego artykułu Niemcy stają się sędziami we własnej sprawie, co jest przecież kuriozalne – słusznie oburza się w tygodniku Do Rzeczy dr Marcin Romanowski, wiceminister sprawiedliwości. – To absurd, ale też ogromne niebezpieczeństwo – dodaje. Wyrok ten wzmacnia możliwość prowadzenia kłamliwej narracji o historii i zakłamywania tej historii.

Tymczasem warszawski Sąd Apelacyjny bezkrytycznie wprowadził w czyn orzeczenie luksemburskiego Trybunału. Odrzucił pozew Stanisława Zalewskiego uznając, że polskie sądy nie są właściwe, by rozstrzygnąć jego sprawę. Pozew musi złożyć w odległym o ponad tysiąc kilometrów Monachium.

– Trybunał w Luksemburgu, a za nim polscy sędziowie chyba nie chcieli dostrzec alternatywnej do ich interpretacji prawa europejskiego tzw. „reguły mozaiki” – wyjaśnia mec. Szymon Topa ze Stowarzyszenia Patria Nostra. Reguły ugruntowanej przez TSUE w orzeczeniu z dnia 7 marca 1995r. w sprawie C-68/93 Fiona Shevill (Rec 1995, str. I-00415).

A tamże Trybunał podkreślił, iż osoba poszkodowana przez artykuł prasowy rozpowszechniony w kilku państwach członkowskich może domagać się odszkodowania od wydawcy zarówno przed sądem państwa, gdzie wydawca tej publikacji ma siedzibę, jak i również przed sądem państwa członkowskiego, w którym ta publikacja została rozpowszechniona i gdzie poszkodowany doznał krzywdy z powodu naruszenia jego godności narodowej i tożsamości narodowej. Czyli sprawa Stanisława Zalewskiego mogła być rozpatrywana przez polski sąd.

Sąd Apelacyjny w Warszawie w składzie: s. Marzena Konsek-Bitkowska, s. Beata Byszewska i s. Dagmara Olczak-Dąbrowska odrzucając pozew Stanisława Zalewskiego całkowicie pominął „regułę mozaiki” nie dając nawet jakiegokolwiek uzasadnienia (sic!).

Z tych też powodów prawnicy Stanisława Zalewskiego z kancelarii mec. Lecha Obary, działający w Stowarzyszeniu Patria Nostra wnoszą kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie (I ACz 605/19, I C 88/18) do Sądu Najwyższego. Chcą, by ten zmienił postanowienie SA i uchylił odrzucenie pozwu. Odrzucenie, którego żądali pełnomocnicy niemieckiego wydawcy. I sprawę skierował do polskiego sądu.

– Gdyby stało się inaczej i musiałbym stanąć przed niemieckim sądem w Monachium, to prawdę mówiąc …już dziś nie mam na to siły. Niemieckie sądy mogą tak długo czekać z wyznaczeniem terminu pierwszej rozprawy – a potem kolejnych – bym tak jak Karol Tendera przed niemieckim Trybunałem Konstytucyjnym nie doczekał wyroku – z żalem podsumowuje Stanisław Zalewski.

Bo tak jak w sprawie Karola Tendery – roszczenia osób obrażanych z chwilą śmierci wygasają automatycznie. Na szczęście Jerzy Tendera, syn Karola Tendery, mógł wnieść skargę do Trybunału Strasburskiego na kuriozalny wyrok niemieckiego SN, uznający kłamstwo o „polskich obozach” za przejaw wolności słowa, chronionej niemiecką Konstytucją.

Problem też w tym, że skarga kasacyjna może „polec” już w tzw. „przedsądzie”. To bowiem konkretny sędzia, do którego trafiła kasacja i i jego osobisty pogląd decyduje, czy kasację przekazać dalej do rozpatrzenia przez Sąd Najwyższy w normalnym trybie. Czy też uznać, że sprawa Stanisława Zalewskiego nie zasługuje na rozpatrzenie…

– A może Rzecznik Praw Obywatelskich dr hab. Marcin Wiącek mógłby mnie poprzeć w trybie Amicus Curiae (Przyjaciel Sądu), by jednak SN zajął się moją sprawą. Wszakże mamy tu do czynienia z podstawowym prawem człowieka. Prawem do najbliższego, tj. polskiego sądu – zastanawia się Stanisław Zalewski. – Wzmocniłoby to siłę argumentów moich pełnomocników – podnosi z nadzieją były więzień Auschwitz.

– Również Prokurator Generalny mógłby wyrazić Sądowi Najwyższemu gotowość do wyrażenia stanowska w sprawie w trybie art. 398 [8] par. 1 k.p.c. – dodaje mec. Szymon Topa.

Wniosek ten popierają liczne stowarzyszenia, którym los byłego więźnia i losów jego skargi leży na sercu.

Aneta Markowska