Czyste Powietrze miało pomagać Polakom wymieniać źródła ciepła i ocieplać domy, a dziś coraz częściej kojarzy się z chaosem, śledztwami i strachem o pieniądze. Prawnicy nie mają złudzeń: problemem nie są i nie były tylko pojedyncze nadużycia, ale sama konstrukcja programu.
Autor: Michał Jakubiec
- Beneficjenci coraz częściej obawiają się utraty dotacji. Problem w tym, że program nie daje im takich gwarancji proceduralnych jak klasyczne postępowanie administracyjne.
- Wykonawcy również znaleźli się w trudnej sytuacji. Wielomiesięczne zatory płatnicze i brak prostych mechanizmów rozliczeń pogłębiały chaos w realizacji inwestycji.
- Zdaniem prawników zainteresowanie CBA i Prokuratury Europejskiej nie jest zaskoczeniem. Skala środków i sposób zaprojektowania programu od początku tworzyły przestrzeń do nadużyć i sporów.
Czyste Powietrze z poważnymi problemami
Problemy programu Czyste Powietrze, które doprowadziły do interwencji CBA i zainteresowania Prokuratury Europejskiej, budzą coraz więcej pytań wśród beneficjentów i firm wykonawczych. Do redakcji zgłaszają się osoby, które obawiają się m.in. cofnięcia dotacji oraz skutków nieprawidłowości wykrytych przy realizacji inwestycji. W ocenie prawników źródłem problemu są nie tylko pojedyncze nadużycia, ale także sposób, w jaki sam program został zbudowany od strony prawnej.
“W naszej ocenie jako prawników, wdrożenie programu Czyste Powietrze nie zostało należycie przygotowane. Ciężko wskazać nam konkretnie osoby odpowiedzialne za zaistniały stan rzeczy, wyjaśniać to będą prawdopodobnie organy ścigania. Jednakże faktem jest, że brak było regulacji na szczeblu ustawowym, które pozwoliłyby na skuteczne zabezpieczenie interesów beneficjentów i wykonawców oraz samej prawidłowości wydatkowania środków publicznych” – tłumaczy Szymon Dwórznik z Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów Lech Obara i Współpracownicy.
Polacy boją się o dotacje
Jedno z najczęściej powracających pytań dotyczy tego, czy po wykryciu nieprawidłowości beneficjent może stracić przyznane wsparcie. Z przekazanej naszej redakcji opinii prawniczej wynika, że właśnie konstrukcja programu budzi tu największe zastrzeżenia. Kancelaria zwraca uwagę, że wojewódzkie fundusze miały bardzo szeroką swobodę w podejmowaniu decyzji dotyczących przyznawania środków, odrzucania wniosków czy żądania zwrotu dotacji.
Problemem ma być także to, że sprawy związane z programem nie zostały objęte klasyczną procedurą administracyjną. Wynikać ma z tego brak typowych zabezpieczeń, które w innych postępowaniach przysługują obywatelowi, takich jak formalne odwołanie, dwuinstancyjność czy kontrola sądu administracyjnego.
Wykonawcy też są w centrum sporu
Druga grupa pytań dotyczy odpowiedzialności firm wykonawczych, szczególnie tam, gdzie inwestycje nie zostały zrealizowane albo były prowadzone nierzetelnie. Z przedstawionej opinii wynika, że ten wątek również nie został w programie dobrze zabezpieczony.
Prawnicy podnoszą, że fundusze nie mają prostego mechanizmu dochodzenia zwrotu środków bezpośrednio od wykonawców, np. gdy prace nie zostały wykonane w terminie lub w ogóle nie doszły do skutku. To oznacza, że ciężar sporów i roszczeń często przenosi się do sądów powszechnych, zamiast być rozstrzygany w bardziej uporządkowanym trybie.
Nie oznacza to automatycznie braku odpowiedzialności po stronie wykonawców, ale pokazuje, że program od początku był skonstruowany w sposób, który utrudniał sprawne reagowanie na nadużycia.
“Bardzo wielu z naszych klientów będących wykonawcami w mojej ocenie popadło w trudności finansowe właśnie wskutek tego jak program został zorganizowany. Wielomiesięczne zatory płatnicze często prowadziły do nawarstwiania się zadłużenia i braku realnej możliwości wykonywania kolejnych zleceń. Przypadki w których wykonawcy umyślnie pobierali środki z zamiarem niewywiązywania ze zleconych prac, są prawdopodobnie bardzo niewielkim ułamkiem w skali wszystkich realizowanych przedsięwzięć” – poinformował nas Szymon Dwórznik z Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów Lech Obara i Współpracownicy.
CBA i Prokuratura Europejska nie dziwią prawników
Zdaniem Szymona Dwórznika skala problemów i sposób organizacji programu sprawiają, że zainteresowanie służb nie powinno być zaskoczeniem.
“Przyznam, że kiedy przyszło zetknąć nam się pierwszy raz z zasadami programu Czyste Powietrze, byliśmy szczerze zdumieni tym, w jaki sposób został on zorganizowany oraz jak wiele przestrzeni było do ewentualnych potencjalnych nadużyć związanych z programem, np. pobierania środków przez wykonawców w imieniu beneficjentów bez zamiaru wykonania przedsięwzięć. Stąd też nie może dziwić zainteresowanie tym tematem najwyższych organów ścigania, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę wysokość środków przeznaczonych na program” – komentuje Szymon Dwórznik.
Największy problem to konstrukcja programu
W ocenie kancelarii problem nie sprowadza się do jednostkowych błędów czy pojedynczych sporów. Chodzi raczej o system, który od początku dawał funduszom dużą uznaniowość, a jednocześnie nie zapewniał beneficjentom i wykonawcom pełnych gwarancji proceduralnych.
To właśnie dlatego wokół Czystego Powietrza narasta dziś nie tylko spór o konkretne nieprawidłowości, ale też o sam model działania programu. Dla beneficjentów najważniejsze pozostaje jedno – czy państwo będzie w stanie oddzielić przypadki realnych nadużyć od sytuacji, w których problemy wynikały z wadliwie zaprojektowanych zasad.
Opracowanie własne Globenergia: https://globenergia.pl/problemem-nie-tylko-naduzycia-ale-sam-program-czyste-powietrze-prawnicy-nie-maja-zludzen/
