Tym żyjemy! Opinie Olsztyn: Ostatni świadkowie prawdy wciąż czekają na sprawiedliwość

Marek Adam

 2 września 2026

1 września to nie tylko rocznica niemieckiej napaści na Polskę. To także dzień walki o prawdę i sprawiedliwość dla ostatnich świadków. Z Olsztyna tę batalię od lat prowadzą mec. Lech Obara i Stowarzyszenie Patria Nostra.

87 lat po wybuchu II wojny światowej żyją jeszcze ludzie, którzy przeszli przez niemieckie więzienia i obozy koncentracyjne. Jednym z nich jest 100-letni Stanisław Zalewski, były więzień Auschwitz oraz systemu obozów Mauthausen-Gusen. Od lat, przy wsparciu prawników z Olsztyna, walczy z niemieckimi mediami, które używały historycznie fałszywego określenia „polskie obozy”.

Ta batalia rozpoczęła się w 2017 roku. Pozew dotyczył m.in. publikacji niemieckiego portalu, w której Treblinkę nazwano „polskim obozem zagłady”. Zalewski domagał się przeprosin, zakazu dalszego rozpowszechniania takich określeń oraz 50 tys. zł na rzecz związku byłych więźniów. Spór przeszedł przez kilka instancji, TSUE i Sąd Najwyższy. W lutym 2025 roku SN uchylił postanowienie o odrzuceniu pozwu i nakazał ponowne zbadanie sprawy. W listopadzie ubiegłego roku Sąd Apelacyjny odrzucił jednak roszczenia niemajątkowe, pozostawiając możliwość rozpoznania roszczenia finansowego. Walka trwa dalej. (Rzecznik Praw Obywatelskich)

Sam Zalewski ujmuje istotę sporu bez prawniczych formuł:

— Obozów nie tworzyli kosmici. Byli to Niemcy — mówił, tłumacząc, dlaczego określenie „polskie obozy” uważa za osobistą zniewagę. (Kancelaria prawna „Lech Obara”)

Dla olsztyńskiego mecenasa Lecha Obary, prezesa Stowarzyszenia Patria Nostra, jest to również dramatyczny wyścig z czasem. Wcześniej symbolem podobnej walki był Karol Tendera, były więzień KL Auschwitz. Po kilkuletnim procesie Sąd Apelacyjny w Krakowie uznał, że użycie przez ZDF określenia „polskie obozy zagłady” naruszyło jego godność i tożsamość narodową. Wyrok stał się ostateczny. Tendera zmarł w 2019 roku, mając 98 lat. (Rzecznik Praw Obywatelskich)

Dzisiaj ponadstuletni Zalewski pyta już wprost: „Czy polski sąd czeka na moją śmierć?” (Kancelaria prawna „Lech Obara”)

Teraz Patria Nostra otwiera kolejny — odrębny, ale wynikający z tej samej walki o prawa ofiar — front prawny.

25 sierpnia stowarzyszenie skierowało do prezydenta Karola Nawrockiego petycję dotyczącą immunitetu jurysdykcyjnego państwa obcego. Chce, aby prezydent wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie, czy obecne przepisy mogą całkowicie zamykać polskim ofiarom zbrodni wojennych, ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości drogę do polskiego sądu. Alternatywą ma być inicjatywa ustawodawcza jednoznacznie regulująca tę kwestię.

— W przypadku zbrodni wojennych, ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości kwestia ta wymaga szczególnej oceny konstytucyjnej — podkreśla mec. Lech Obara.

Patria Nostra nie żąda automatycznego zasądzania pieniędzy. Chce czegoś bardziej podstawowego: prawa do procesu. To sąd miałby ocenić dowody, rozmiar krzywdy, odpowiedzialność i zasadność konkretnego roszczenia.

Problem trafiał już do Trybunału Konstytucyjnego w sprawach K 12/17 i K 25/20, lecz oba postępowania zakończyły się bez merytorycznego rozstrzygnięcia. Stowarzyszenie wskazuje przy tym na wyrok włoskiego Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku, który w sprawach najcięższych zbrodni postawił ochronę godności człowieka i dostęp do sądu przeciwko absolutnemu rozumieniu immunitetu państwa.

To także ważne rozróżnienie. Reparacje wojenne między państwami i indywidualne roszczenia człowieka, którego więziono, katowano czy pozbawiono rodziny, nie są tym samym.

— Nie można automatycznie uznać, że rozliczenia między państwami przesądzają o prawach konkretnych ofiar niemieckich zbrodni — zaznacza Obara.

I właśnie tu szczególnie mocno wybrzmiewa olsztyński wątek tej historii. To z Olsztyna, z kancelarii Lecha Obary i Stowarzyszenia Patria Nostra, od lat prowadzona jest prawna batalia przeciwko fałszowaniu historii oraz o prawa ludzi, których biografie są żywym świadectwem niemieckich zbrodni.

1 września warto o nich pamiętać nie tylko przez minutę, gdy wyją syreny.

Prawda historyczna nie obroni się sama. A czas ostatnich świadków prawdy nie jest nieskończony.