Suma niezaspokojonych długów spółki należącej do ukraińskiego oligarchy sięga ponad 300 mln zł, z czego 10 mln zł dotyczy samych polskich rolników. Cała sprawa ma charakter przestępczy. Za właścicielem spółki i jego współpracownikami wydano listy gończe. Tymczasem firma ta pozwała mec. Lecha Obarę. Prawnik został uwikłany w żmudną i kosztowną procedurę sądową po tym, jak stanął w obronie polskich rolników i przedsiębiorców. To swoista przemoc prawna. Oskarżeni mają się przestraszyć kosztów procesu, mają żyć w stresie i w lęku przed wynikiem procesu karnego. Koniecznie trzeba ukrócić ten proceder – zaznaczyła w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Mecenas Lech Obara, prawnik i działacz społeczny, został pozwany za słowa w obronie polskich rolników podczas jednej z sejmowych komisji. Wypowiedź została wygłoszona cztery lata temu. Teraz przeciwko byłemu dziennikarzowi wystąpiła spółka, która jest zarejestrowana na Kajmanach i ma powiązania ukraińskie.
– Proces ten w mojej ocenie ma go po prostu uciszyć. Sprawa dotyczy przetwórstwa owoców i warzyw z Lubelszczyzny oraz dziesiątek polskich rolników pokrzywdzonych przez spółkę założoną przez ukraińskiego oligarchę, z ostrożności procesowej pominę jego nazwisko i nazwę tej firmy, ale jest mi znana. Kwota niezaspokojonych wierzytelności przekracza 10 mln złotych dla samych rolników. Pokrzywdzonymi w tej sprawie są także inni lokalni przedsiębiorcy oraz lokalny samorząd terytorialny i Skarb Państwa. Łącznie suma niezaspokojonych długów tej spółki sięga ponad 300 milionów złotych. Cała sprawa ma charakter przestępczy, o czym świadczy śledztwo prowadzone od kilku lat przez prokuraturę. Za właścicielem spółki i jego współpracownikami wydano już dawno listy gończe i są oni ścigani przez Interpol – opisała dr Jolanta Hajdasz.
Lech Obara postanowił działać na rzecz pokrzywdzonych rolników. Podjął się próby wyjaśnienia skomplikowanego procesu wyłudzania setek milionów złotych, jakiego podejmowali się oszuści. Felietonistka Radia Maryja powiedziała, że „kluczowym powodem skierowania pozwu przeciwko mecenasowi było wystąpienie na posiedzeniu Parlamentarnego zespołu ds. Zwalczania Przestępstw Gospodarczych i Lichwy”.
– Tam określił cały proceder słowami: „Jest to wielka międzynarodowa afera, a skandalem jest, że żaden z podmiotów publicznych w żaden sposób nie zabezpieczył swojego roszczenia”. Te słowa mają go kosztować ponad 50 tysięcy zł. Nie wiadomo, jaki będzie wyrok w tej sprawie i co powie sąd, ale warto zdawać sobie sprawę z tego, iż takie postanowienia mają fundamentalne znaczenie dla ochrony wolności słowa w debacie publicznej w Polsce – zwróciła uwagę prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
– W ten sposób każdego można uwikłać w żmudną i kosztowną procedurę sądową i zmusić każdego do regularnego stawiania się na rozprawach, składania zeznań i opłacania pełnomocników prawnych – dodała.
Dr Jolanta Hajdasz podkreśliła, że „wystąpienia Lecha Obary przyczyniły się do zwiększenia zainteresowania organów państwa sytuacją pokrzywdzonych wierzycieli oraz doprowadziły do debaty publicznej na temat mechanizmów ochrony rolników i przedsiębiorców w podobnych sytuacjach”.
– W takich okolicznościach państwo powinno zapewnić szeroką ochronę wolności wypowiedzi pozwanemu oraz każdej osobie, która wyrazi potrzebę uczestniczenia w publicznej debacie w tak ważnej sprawie społecznej, jaką jest ochrona przed oszustami i złodziejami – wskazała.
Działania spółki wpisują się w mechanizm tzw. SLAPP, czyli akcji procesowych podejmowanych w celu zastraszenia, uciszenia i zniechęcenia do krytyki działań władz publicznych lub innych podmiotów. Ma to na celu zniechęcenie do zajmowania się daną sprawą.
– Polska nie posiada jeszcze w pełni obowiązującej ustawy dedykowanej wyłącznie walce z takimi pozwami, ale prace nad nimi trwają, bo – zgodnie z zaleceniem Unii Europejskiej – musimy je przyjąć do czerwca bieżącego roku. Niestety, idzie to opieszale. Odpowiada za to obecny minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, który ma zupełnie inne priorytety. (…) Procesy typu SLAPP, jak ten opisany przeze mnie proces Lecha Obary, to swoista przemoc prawna, bo oskarżeni mają się przestraszyć kosztów procesu, mają się bać skazania, mają żyć w stresie i w lęku przed wynikiem procesu karnego. Koniecznie trzeba ukrócić ten proceder – zaznaczyła prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Cały felieton autorstwa dr. Jolanty Hajdasz dostępny jest do odsłuchania [w tym miejscu].
