Za „polskie obozy” można domagać się pieniężnego zadośćuczynienia, ale nie przeprosin

The Main Building stands at the entrance of the Former Nazi German Concentration Camp of Auschwitz-Birkenau near Oswiecim, Poland on Thursday, March 27, 2025. The Auschwitz Memorial and Museum Foundation is honoring the 80th year since being liberated by the Soviet Army in 1945. In total, approximately 1.1 million Jews, Poles, Roma as well as other ethnicities were exterminated at the Camp during WW II. Photo by Joe Marino/UPI. Photo via Newscom Dostawca: PAP/Newscom

Przed polskim sądem nie można żądać przeprosin za określenie „polskie obozy”, które pojawiło się na niemieckim portalu, ale można ubiegać się z tego tytułu o pieniężne zadośćuczynienie.

Publikacja: 28.11.2025 04:41

Marek Domagalski

Dzięki orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Warszawie, wydanemu w ostatnią środę na posiedzeniu niejawnym, spór, czy polskie sądy mają kompetencje badać pozwy za pomówienia, które padły za granicą o „polskie obozy zagłady”, ma szansę na rozpatrzenie w Polsce.

Sprawa „polskich obozów” ciągnie się już od 8 lat

Nierozstrzygnięta kwestia, czy polskie sądy mają jurysdykcję do rozpoznawania takich spraw, blokuje od 2017 r. merytoryczne rozpatrzenie sprawy o to, że regionalny bawarski portal Mittelbayerische użył na swoich stronach określenia „polski obóz” w stosunku do niemieckiego obozu zagłady w Treblince. Urażony tym stwierdzeniem były więzień Auschwitz, obecnie 100-letni Stanisław Zalewski, prezes Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, zażądał przed polskim sądem przeprosin oraz wpłacenia 50 tys. zł na cel społeczny.

TSUE: za zwrot „polskie obozy”, użyty w Niemczech, nie można pozywać w Polsce

Pełnomocnicy niemieckiego portalu zakwestionowali prawo polskiego sądu do orzekania w tej sprawie, wskazując, że taki proces powinien toczyć się przed niemieckim sądem. Gdy sprawa trafiła po raz pierwszy do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, sąd ten wysłał pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Z wyroku TSUE, który zapadł w czerwcu 2021 r., wynikało, że obywatel polski nie może przed polskimi sądami dochodzić roszczeń za zwrot o „polskich obozach” w niemieckich mediach – jeśli nie został w nich z nazwiska wskazany.

Po wyroku TSUE Sąd Apelacyjny jeszcze w lipcu 2021 r. odrzucił więc pozew Zalewskiego, uznając, że powinien zostać wniesiony do sądu w Monachium.

Sąd Najwyższy uznał, że sprawę „polskich obozów” trzeba rozpatrzyć jeszcze raz

Rozpoznając następnie skargę kasacyjną Stanisława Zalewskiego, Sąd Najwyższy uchylił w lutym 2025 r. postanowienie SA, wskazując, że orzeczenie TSUE dotyczyło rozpatrywania całego pozwu – tzw. jurysdykcji pełnej, czyli „orzekania o całości krzywd i poniesionych szkód”, co nie wykluczało rozpatrywania przez sąd krajowy szkody, którą publikacja mogła spowodować w danym kraju.

Dodajmy, że przed orzeczeniem SN głos w sprawie zabrał rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek, nie godząc się ze stanowiskiem SA, całkowicie wykluczającym jurysdykcję polskiego sądu w przypadku takich roszczeń, jak to Stanisława Zalewskiego.

Po kasacji, w środowym postanowieniu SA wprawdzie uznał niedopuszczalność rozpoznawania takiego pozwu w Polsce co do żądania przeprosin oraz zakazania pozwanemu dalszych naruszeń, ale dopuścił prowadzenie sprawy w zakresie roszczenia majątkowego – o pieniężne zadośćuczynienie.

Jest szansa na sprawiedliwość w sprawie zwrotu „polskie obozy”

Pełnomocnicy Stanisława Zalewskiego, mecenasi Lech Obara i Szymon Topa, oświadczyli, że najnowsze orzeczenie sądu apelacyjnego otworzyło im drogę do rozpoznania tej sprawy przed polskimi sądami – niestety tylko w zakresie roszczeń majątkowych.

Jednak prawnicy wskazują, że przy rozpoznawaniu takiej zawężonej sprawy, czyli o zapłatę zadośćuczynienia pieniężnego, sąd wcześniej musi zbadać, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda.

Należy więc teraz czekać na merytoryczne rozpatrzenie skargi kasacyjnej przez SN.

Sygnatura akt: V ACz 811/25
Źródło: rp.pl