Zwolniona z Biedronki za 32,28 zł. Powód? Pracowała na trzech kasach jednocześnie, nie zauważyła w wózku mleka

Zwolniona z Biedronki za 32,28 zł. Powód? Pracowała na trzech kasach jednocześnie, nie zauważyła w wózku mleka

Zachęcamy do zapoznania się z artykułem red. Katarzyny Bieleckiej, opublikowanym w Gazecie Wyborczej w dniu 29 stycznia 2024r.

Trzy kasy pod sobą, praca szósty dzień z rzędu – opowiada o tamtym dniu pani Żaneta. Klient nie wyciągnął na taśmę mleka, więc… Biedronka zwolniła ją z pracy.
– Myłam podłogi, szkoliłam nowe osoby, ładowałam setki kilogramów towaru na półki, ciągałam palety. Nie zauważyłam, jak klient wynosi mleko warte 32,28, a oni chcieli mnie zwolnić dyscyplinarnie. Ale ja się nie dałam – opowiada Wyborcza.biz pani Żaneta, była pracownica największej sieci handlowej w Polsce.
Była, bo Biedronka zwolniła ją, gdy podczas pracy przy kasie nie zauważyła, że w koszyku klienta pod siatką znajduje się zgrzewka mleka. Sieć wytoczyła ciężkie działa i zwolniła panią Żanetę. I to dyscyplinarnie. 
Kobieta znała jednak swoje prawa i wniosła sprawę do sądu. 
Obowiązków więcej niż ludzi
– Pracowałam w Biedronce prawie dwa lata. Co mogę powiedzieć na pewno, to to, że nie przestrzega się tam niektórych procedur. Są braki w personelu, a przy tym mamy nadmiar obowiązków. – opowiada pani Żaneta. To właśnie nierespektowanie procedur pociągnęło za sobą wiele przykrych dla kobiety następstw. 
W lutym 2022 pani Żaneta pojechała do pracy do innej Biedronki niż zwykle. Część tamtejszych pracowników była tam na zwolnieniach, część miała urlopy i trzeba było uzupełnić braki kadrowe. Jako wsparcie wysłano więc ją. – Tamtego dnia obsługiwałam klientów na kasie, ale jednocześnie musiałam nadzorować inne dwie dziewczyny, też na kasach, które szkoliłam. Jedna z nich była pierwszy dzień na kasie.
Zgodnie z procedurami tego dnia pani Żaneta w ogóle nie powinna więc dostać swojej kasetki. Jej zadaniem było wyłącznie szkolenie młodszej koleżanki. – Nie było pracowników, a ktoś musi klientów obsłużyć, więc kazali mi usiąść za kasą. Tak to jest, jak nie ma ludzi – tłumaczy pani Żaneta. 
Trzy kasy pod sobą, praca szósty dzień z rzędu – opowiada o tamtym dniu pani Żaneta. – Wtedy była duża promocja na mleko, klient miał bardzo dużo zakupów, koleżanki pytały o kody na produkty. Tamten klient jedną zgrzewkę mleka wyciągnął na taśmę, a drugą zostawił w wózku. Ja tego nie zauważyłam, bo przykrył ją biało-czerwoną torbą na zakupy – relacjonuje kobieta. 
Sytuację zauważył ochroniarz, który przekazał ją do kierownika sklepu. Ten uznał, że strata w wysokości 32,28 zł jest podstawą do zwolnienia dyscyplinarnego. 
Kierownik regionalny stwierdził, że ja to ukradłam, że pomogłam w kradzieży. Nie dał mi nawet możliwości wytłumaczenia się. Powiedział, że jeśli nie podpiszę zwolnienia dyscyplinarnego, to on wezwie policję. A ja całą tę rozmowę nagrałam i przedstawiłam w sądzie. 
Zgrzewka mleka na wokandę
– To była moja pierwsza praca po liceum. Miałam dwadzieścia kilka lat i dobrze czułam się w handlu, więc wiedziałam, że nie mogę mieć wpisanego zwolnienia dyscyplinarnego. Poza tym czułam, że nie mogę dać za wygraną, jeśli ktoś mnie pomawia – odpowiada pani Żaneta na pytanie, skąd znalazła sobie w sobie determinację do walki z Biedronką. 
Jak mówi kobieta, od początku swojej pracy nie bała się mówić o nieregulaminowym nadmiarze obowiązków i nierespektowaniu procedur. Pani Żaneta uważa, że to właśnie jej zdecydowana postawa nie podobała się pracodawcy, który jej zdaniem wcześniej już szukał pretekstu, aby móc ją zwolnić z pracy. 
Narażenie sieci na stratę w postaci 32 zł świetnie się do tego celu nadało. Kiedy jednak postanowił zwolnić ją dyscyplinarnie, ta nie poddała się i nie podpisała protokołu zwolnienia. W 2022 roku wniosła odwołania od decyzji pracodawcy do sądu pracy.
Sąd I instancji przyjął za dowód w sprawie zarówno nagranie z monitoringu, jak i nagranie rozmowy. Na ich podstawie oraz zeznań świadków uznał zwolnienie dyscyplinarne za nieuzasadnione i zasądził odszkodowanie na rzecz byłej pracownicy. 
Pracodawca wniósł apelację, jednak Sąd Okręgowy utrzymał w mocy rozstrzygnięcie sądu I instancji – pani Żaneta została zwolniona bezprawnie i należy jej się finansowa rekompensata.
Kara była taka, jakby pani Żaneta sama ukradła mleko 
– Zwolnienie dyscyplinarne przewidziane w kodeksie pracy może być zastosowane przez pracodawcę tylko w wyjątkowych sytuacjach – tłumaczy Lech Obara, którego kancelaria reprezentowała kobietę w sądzie. – W praktyce ogranicza się to najczęściej do przypadków, w których pracownik działa umyślnie na szkodę pracodawcy albo dopuszcza się rażącego naruszenia ciążących na nim obowiązków.
Zdaniem prawnika sytuacja, w której kasjerka nieumyślnie nie skasuje produktu, nie daje pracodawcy podstawy do rozwiązania z nim stosunku pracy w trybie dyscyplinarnym. Zwolnienie dyscyplinarne może dodatkowo utrudnić szukanie innej pracy. 
Zdaniem mec. Obary taka kara mogłaby znaleźć zastosowanie, gdyby np. kobieta wykradała produkty z Biedronki. W tym przypadku była jednak nieadekwatnie sroga. 
Pani Żaneta dziś już w Biedronce nie pracuje, chociaż dalej wiąże swoje życie zawodowe z handlem. Nie mieszka już w Polsce, co jak mówi dodaje jej odwagi do mówienia o nieprawidłowościach i nadużyciach w byłym miejscu pracy. 
Czy Biedronka odrobiła lekcję z przestrzegania praw pracowniczych?
– Sprawy dotyczące Biedronki prowadzimy już od 2005 roku – przypomina w rozmowie z Wyborcza.biz radca prawny Lech Obara, którego kancelaria od wielu lat prowadzi liczne sprawy dotyczące godności pracowniczej. – Wtedy Biedronka łamała przepisy o czasie pracy.
– Kobiety, bo to one najczęściej pracują w handlu, były zatrudniane na trzy czwarte etatu, a faktycznie często pracowały na półtora etatu bez zapłaty za nadgodziny. Wtedy po raz pierwszy rozpoczęliśmy walkę o prawa pracownicze w Biedronce – mówi prawnik Obara. 
Walka o prawa pracownicze jest bowiem w dużej mierze nakierowana na dobro kobiet. Według badań przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny w 2023 roku, w Polsce kobiety stanowią ok. 65 proc. pracowników sektora handlowego. To na ich zdrowiu w dużej mierze odbijają się braki w regulacji czasu pracy, w sprzęcie czy nadmiar obowiązków.
Od początku pierwszej dekady XXI wieku, jak mówił mec. Obara, dużo jednak się zmieniło. – Nie tylko ustandaryzowali czas pracy, ale też wprowadzili wózki elektryczne. Wcześniej tony towarów pracownice woziły wózkami ręcznymi. Ogólnie rzecz biorąc, pojawiła się większa dbałość o pracownika – przyznaje mec. Lech Obara. 
Jego zdaniem mimo zdecydowanej poprawy warunków pracy sprawa pani Żanety pokazuje, że Biedronce wciąż daleko do przykładnego pracodawcy, który godność pracowniczą stawia na pierwszym miejscu. 
Biedronka, mimo wielokrotnych próśb o komentarz, nie odniosła się do sprawy.

Dodajmy, że nasza Kancelaria ma olbrzymie doświadczenie w walce z wyzyskiem pracowników przez wielkie sieci handlowe (w tym z Biedronką). Sprawy  dotyczyły wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, a także rekompensaty z tytułu wypadków przy pracy czy chorób zawodowych. Dzięki tej walce w orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 9 lipca 2009r. potwierdzona została ochrona prawna postulowanego przez nas „nowego” dobra osobistego – godności pracowniczej, którego naruszenie może polegać na pracy w warunkach sprzecznych z przepisami bhp, niezależnie od skutku w postaci uszczerbku na zdrowiu (Wyrok SN z dnia 9 lipca 2009 r. sygn. akt II PK 311/08).