Opinia Amicus Curiae.

Prof. dr Stephan Lehnstaedt

Prof. dr Stephan Lehnstaedt z Touro College Berlin w cennym i interesującym podsumowaniu stosunków polsko-niemiecko-żydowskich w czasie II wojny światowej. Stanowi ono jednoczenie opinię Amicus Curiae w sprawie syna Karola Tendery – Jerzego (vs. ZDF o prawidłowe wykonanie wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie za nazwanie Auschwitz „polskim obozem”).

Opinia Amicus Curiae: PL DE

Nie wierz we wszystkie opinie, które przeczytasz w sieci.

Gazeta Wyborcza – 1 sierpnia 2021 r.

MAŁGORZATA KOLIŃSKA-DĄBROWSKA

Jeśli sklep internetowy ,,sprzedający” sprzęt AGD pobiera zapłatę od 260 klientów i nie dostarcza urządzeń, to mamy pewność, że chodzi o oszustwo. A jeżeli portal opiniowy udostępnia pozytywne, ale fałszywe wpisy o przedsiębiorcy oszuście?

Photo: FOT. SHUTTERSTOCK

Według badań European Trusted Brand ponad 50 proc. Polaków wierzy we wszystko co przeczyta w sieci. To zjawisko wykorzystują by się uwiarygodnić, nieuczciwe sklepy internetowe. Zlecają np.: agencjom reklamowym pisanie pozytywnych, choć nieprawdziwych komentarzy na swój temat i zamieszczanie ich w portalach opiniowych czyli na platformach internetowych zbierających i publikujących opinie o firmach działających w sieci. Niezdecydowani nabywcy, szukając informacji o sklepie lub towarze, sięgają do takich serwisów i na podstawie opinii decydują się na zakupy u „pozytywnie ocenianych” sprzedawców.

Problem w tym, że w praktyce prawdziwości fałszywek nikt nie weryfikuje i nikt nie jest odpowiedzialny za to, że wyprowadzają konsumentów w błąd. Konsekwencję takiego procederu ponoszą jedynie klienci nieuczciwych sklepów – bo tracą pieniądze.

Coś takiego przydarzyło się osobom kupującym sprzęt przez internet na hot-agd.pl Sklep pojawił się w sieci na początku tego roku. A wraz z nim peany na temat jego działania. Klienci robili zamówienia, płacili, ale towar nie przychodził. Próbowali odzyskać pieniądze, ale wtedy okazało się, że sklep nie istnieje.

Jeśli dziś wpiszemy do jakiejś wyszukiwarki nazwę hot-agd.pl, wyskakuje jedynie ostrzeżenie ,,Uwaga! Ta strona stanowi zagrożenie. Może ona wyłudzać dane osobowe, dane uwierzytelniające do kont bankowych lub serwisów społecznościowych”.

Ponad 250 Oszukanych i 400 tys. zł wyłudzeń

Sklep zniknął z sieci. Zostały po nim jedynie opinie opublikowane w portalu Opineo.pl, administrowanym przez Ringer Axel Springer Polska Sp. z o.o. Początkowo – w lutym i w marcu, kiedy sklep rozkręcał swoją nieuczciwą działalność – same pozytywne. ,,Towar doszedł bez problemów. Wszystko nowe i pachnące, polecam” i symbol uśmieszku. ,,Jestem zadowolona z przebiegu transakcji. Profesjonalne podejście do klienta przy doborze sprzętu. Jak dotąd same plusy. POLECAM”.

Później – pod koniec marca i kwietnia – już same negatywne: ,,Podobnie jak większość z Was i ja dałam się zrobić na szaro. Towar zakupiłam 8 marca. Trzy razy zmieniono mi termin dostawy i nawet zaproponowano rekompensatę przy kolejnych zakupach w kwocie 100 zł. Moja przesyłka ostatecznie miała dotrzeć w poniedziałek 22 marca. Naiwnie czekałam na kierowcę, rano następnego dnia wysłałam SMS-a, a później zadzwoniłam. Niestety, ikt nie odebrał i wtedy coś mnie tknęło. Weszłam na stronę sklepu i okazało się, że jest nas więcej. (…) Kompletuję dokumenty i jadę na komisariat”. ,,Oszuści!!! Przelew za towar wykonany 22/03, do dzisiaj status zamówienia ‘Oczekiwanie na płatność przelewem’. Od wtorku nie był już możliwy kontakt telefoniczny i nie odpowiadają na maile. Sprawę zgłosiłem do wydziału ds. przestępstw gospodarczych Policji. Więcej można znaleźć na FB na grupie hot-agd.pl Oszukani”.

Jak działa portal opiniowy

Takie portale nie tworzą same opinii, a jedynie przechowują i upubliczniają komentarze klientów, np. na temat sklepów internetowych. Jeśli przedsiębiorca chce podjąć współpracę z serwisem, musi wykupić abonament. Na sześć miesięcy lub na rok. Koszt – od kilkudziesięciu złotych do ponad 400 zł. Potem sprzedawca instaluje u siebie udostępnione oprogramowanie i wchodzi do opiniowego systemu.

Komentarze zbiera się za pomocą ankiet wysyłanych do klientów, którzy już zrealizowali transakcje. Tak gromadzone opinie uznawane są przez portale – np.: Opineo.pl – za wiarygodne. W serwisach pojawiają się też spontaniczne wpisy klientów, ale ich wiarygodność jest uznawana za znacznie niższą. W przypadku portalu Opineo.pl są poprzedzane informacją, że sprzedawca nie korzysta z ich Programu Słucham Swoich Klientów.

Jednak przeciętny klient o tych niuansach nie wie i uważa, że każdy komentarz można traktować jako wiarygodny.

Zmowa Milczenia

Szukałam odpowiedzi na pytanie, czy serwisy opiniowe i różne systemy opiniowania są wiarygodne. Czy można wpisami na nich manipulować? Chętnych, by wypowiedzieć się na temat, raczej nie było Dopiero szef jednej ze znanych agencji PR zgodził się na rozmowę, ale anonimowo.

– Sam mam wątpliwość co do rzetelności platform opiniowych. Być może były dobrym pomysłem, gdy powstawały, ale dziś działają w rzeczywistości, w której informacją często się manipuluje. Tak jak istnieją farmy fejków i lajków, tak samo na zamówienie i odpłatnie produkuje się komentarze, opinie i organizuje całe kampanie internetowe. Robią to często agencje reklamowe, agencje PR lub firmy, które w ofercie mają usługę ,,budowania opinii o kliencie” – mówi mój rozmówca.

– A jaka jest odpowiedzialność za publikowanie fałszywych opinii? – pytam.

– Nie ma żadnej. Właściciel portalu zawsze mówi, że przecież to nie on, a użytkownicy komentują. Dojście do tego, kto umieszcza takie, a nie inne wpisy, jest oczywiście możliwe, ale trudne i pracochłonne. Teraz w polskich warunkach, na tak komercyjnym rynku sklepów internetowych, nikt się nie będzie w tym babrał.

– Dlaczego?

– Serwisom opiniowym nie zależy na podwyższaniu wiarygodności komentarzy, bo im więcej generują opinii, tym wyżej stoją w rankingach i więcej zarabiają. Firmy produkujące opinie też nie są zainteresowane tym, by się do tego przyznawać, bo nie chcą usłyszeć zarzutu łamania praw konsumentów. I mamy taką biznesową zmowę milczenia wszystkich stron. Portale opiniowe martwią się głównie o to, jak zrzucić z siebie odpowiedzialność za upowszechniane komentarze – pointuje szef agencji PR.

Nie dbają o konsumenta

W portalach opiniowych są zakazy pisania nieprawdziwych opinii, sprzecznych z prawem czy zasadami współżycia społecznego, są przepisy określające, że komentarze nie mogą być wulgarne, nie mogą propagować przemocy. Ale co z wiarygodnością opinii? Tej portale nie weryfikują i odpowiedzialność przerzucają na użytkowników. ,,Użytkownicy publikują informacje i opinie wyłącznie na własną odpowiedzialność”. I taka ich odpowiedzialność jest bardzo szeroko traktowana.

Na Opineo.pl użytkownik ma ,,w przypadku skierowania przez podmioty trzecie jakichkolwiek roszczeń do Opineo, odnośnie do naruszenia jakichkolwiek praw do opublikowanych wypowiedzi, złożyć pisemne oświadczenie odpowiedniej treści, które uwolni Opineo w postępowaniu sądowym, czyli między innymi ,,wstąpić do sprawy w miejsce Opineo lub przystąpić do sprawy po jego stronie jako interwenient uboczny, zwracając przy tym Opineo na jego pierwsze żądanie wszelkie poniesione przez Opineo wydatki związane z postępowaniem sądowym, w tym w szczególności wydatki poniesione na opłacanie zastępstwa procesowego”.

Podobne zapisy są w regulaminach innych serwisów opiniowych. Ale nie ma w nich nic o prawie do rzetelnej informacji i generalnie o ochronie praw konsumentów. Pytałam o to Opineo.pl w kontekście afery z hot-agd.pl Zamiast odpowiedzi wprost Agnieszka Skrzypek – Makowska, kierownik działu komunikacji zewnętrznej Ringer Axel Springer Polska, poinformowała mnie, że ,,w marcu bieżącego roku, w oparciu o zgłoszenia użytkowników, a także wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony sklepu, podjęliśmy decyzję o jego zawieszeniu w Programie Słucham Swoich Klientów i odebraniu dostępu do panelu administracyjnego do czasu wyjaśnienia sprawy”.

Zawiadomienie do UOKiK

W sprawie hot-agd.pl posłanka PIS Iwona Arent i mec. Lech Obara złożyli bezprecedensowe zawiadomienie do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dotyczące podejrzenia stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów – nie przez sklep internetowy, ale przez portal Opineo.pl Zarzucają mu naruszenie obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji, nieuczciwe praktyki rynkowe oraz czyny nieuczciwej konkurencji polegające na wprowadzeniu konsumentów w błąd.

– Patrząc na tę sprawę nawet nie z prawnego, ale czysto ludzkiego punktu widzenia, taka firma jak Opineo.pl powinna wykazać się chociaż odrobiną staranności, zbierając i upubliczniając opinie o innych podmiotach gospodarczych – mówi mec. Obara

Problem fałszowania opinii i manipulowania nimi zauważa też Unia Europejska. W 2019 r. przyjęto dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2019/2161, która wyraźnie zakazuje zamieszczania fałszywych opinii i manipulowania opiniami. Jest częścią projektu unowocześnienia unijnych przepisów dotyczących ochrony konsumenta przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi w warunkach e-commerce. Jej implementacja przewidziana jest na listopad 2021 r.

Kolejna wygrana przez prawników naszej Kancelarii „bitwa o franki”!

Jak powszechnie wiadomo – do sądów w całym kraju wpływa olbrzymia ilość pozwów dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich. W sprawach „frankowych” nadal jednak istnieje mnóstwo niewiadomych i rozbieżnych interpretacji, które rozstrzygane są przez każdego sędziego we własnym zakresie. Dlatego też część orzeczeń jest przychylna kredytobiorcom, jednak są i takie, które opowiadają się po stronie banków.

Tymczasem kolejny, korzystny dla kredytobiorcy – a jednocześnie naszego klienta –  wyrok zapadł w dniu 30 lipca 2021r. przed Sądem Okręgowym w Olsztynie (sygn. akt. IC545/20). Unieważniona została umowa kredytu zawarta z Bankiem PKO BP.

Sąd zasądził na rzecz naszych klientów kwotę 154 496,50 złotych oraz prowizję w wysokości 1 233,40 CHF, a także koszty sądowe w wysokości ponad 5,4 tys. złotych.

Przypomnijmy, że podobny, korzystny dla naszego klienta wyrok zapadł w dniu 16 czerwca 2021r. przed Sądem Okręgowym w Krakowie I Wydział Cywilny w sprawie o sygn. akt I C 2193/17 o pozbawienie tytułu wykonawczego wykonalności BTE wystawionego przez PKO BP SA z tytułu zawartej przez strony umowy kredytu hipotecznego MIX (kredyt denominowany).

Wydając wyrok Sąd podał wówczas następujące motywy:

– brak informacji o ryzyku kursowym,

– po wyeliminowaniu z umowy niedozwolonych postanowień (klauzul walutowych) nie było podstaw do wypowiedzenia umowy kredytu.

Mecenas Lech Obara i poseł Iwona Arent na spotkaniu z Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Grzegorzem Pudą.

Ósmego lipca 2021 Lech Obara oraz Poseł na Sejm RP Iwona Arent wzięli udział w spotkaniu z Grzegorz Puda- Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Tematem spotkania była nowa inicjatywa mająca na celu wprowadzenie regulacji prawnych, które spowodują, że drobni rolnicy powinni być traktowani jak konsumenci. Obecnie rolnicy coraz częściej padają ofiarą praktyk lichwiarskich, a wspomniana inicjatywa ma pomóc przeciwstawić się tym trendom.Zachęcamy również do zapoznania się z artykułem opublikowanym w Naszym Dzienniku, w którym znajdziecie Państwo więcej informacji na ten temat.

Nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego będzie prowadziła do zakończenia reprywatyzacji w Polsce

Nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego, jeżeli zostanie podpisana przez prezydenta, będzie prowadziła do zakończenia reprywatyzacji w Polsce. To z jednej strony oczywiście dotyczy kwestii reprywatyzacyjnych pokrzywdzonych w wyniku nacjonalizacji za komuny. Z drugiej zaś strony stany prawne ukształtowane na podstawie wadliwych decyzji wywierają dzisiaj często skutki negatywne na niwie społecznej – zwracał uwagę Michał Mosakowski, mecenas z Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy”, w piątkowym wydaniu „Polskiego punktu widzenia” na antenie TV Trwam.

Cały artykuł tu: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-mec-m-mosakowski-nowelizacja-kodeksu-postepowania-administracyjnego-bedzie-prowadzila-do-zakonczenia-reprywatyzacji-w-polsce/

Kolejny sukces naszej kancelarii. Wygrana sprawa frankowa!

Do sądów w całym kraju wpływa olbrzymia ilość pozwów dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich. W sprawach „frankowych” nadal jednak istnieje mnóstwo niewiadomych i rozbieżnych interpretacji, które rozstrzygane są przez każdego sędziego we własnym zakresie. Dlatego też część orzeczeń jest przychylna kredytobiorcom, jednak są i takie, które opowiadają się po stronie banków.

Taki korzystny dla kredytobiorcy – a jednocześnie naszego klienta –  wyrok zapadł w dniu 16 czerwca 2021r. przed Sądem Okręgowym w Krakowie I Wydział Cywilny w sprawie o sygn. akt I C 2193/17 o pozbawienie tytułu wykonawczego wykonalności BTE wystawionego przez PKO BP SA z tytułu zawartej przez strony umowy kredytu hipotecznego MIX (kredyt denominowany).

Wydając wyrok Sąd podał następujące motywy:

– brak informacji o ryzyku kursowym,

– po wyeliminowaniu z umowy niedozwolonych postanowień (klauzul walutowych) nie było podstaw do wypowiedzenia umowy kredytu.

zalewski-znaczek-hitle

Polscy więźniowie KL bez prawa do sądu. TSUE stanął po stronie niemieckich dziennikarzy – kłamców o „polskich obozach”!

Jesteśmy zszokowani stanowiskiem TSUE, który dziś w wyroku w sprawie C-800/19 pozbawił polskich obywateli, pokrzywdzonych przez zagranicznych wydawców wypowiedziami typu „polskie obozy” dobrodziejstwa przepisów unijnych pozwalających na dochodzenie roszczeń za naruszenie dóbr osobistych za pośrednictwem Internetu przed sądem, w którym poszkodowany ma swoje „centrum spraw życiowych”, czyli w miejscu zamieszkania.

– Stało się to, czego się obawiałem. Teraz naprawdę wyrokami polskich sądów będę mógł tapetować ściany w swoim mieszkaniu. Albo w siedzibie Związku Byłych Więźniów Obozów Zagłady – mówi ze smutkiem Stanisław Zalewski, którego sprawę rozpatrywał TSUE. – Albo sędziowie TSUE są ignorantami – mimo tytułów profesorskich – albo robią to celowo. Zamykają Polakom drogę do sądu w sprawach, w których są obrażani. Ja mogłem nie być w Treblince, ale nazwanie jej „polskim obozem” mnie – jako byłego więźnia – obraża. Obozów nie tworzyli kosmici. Byli to Niemcy – dodaje.

Dotychczasowa wykładnia przepisu art. 7 pkt 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1215/2012 z dnia 12 grudnia 2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Dz.U. 2012, L 351, s. 1), tzw. Brukseli II, była odmienna.

Dotychczas sędziowie luksemburscy konsekwentnie stali po stronie poszkodowanych, kształtując pogląd, ugruntowany przez orzeczenie z dnia 25 października 2011 r. w sprawie eDate Advertising i in. (C‑509/09 i C‑161/10, EU:C:2011:685), że w przypadku pomówienia dokonanego za pomocą Internetu, mającego nieograniczony zasięg, osoba poszkodowana może pozwać zagraniczny podmiot odpowiedzialny za to pomówienie w państwie, w którym znajduje się jego tzw. „centrum spraw życiowych”. Najczęściej jest to miejsce zamieszkania osoby pomówionej lub jej siedziba (w przypadku jednostek organizacyjnych).

Nie zgadzamy się z tym, że już sam fakt, że wypowiedź może wywoływać negatywne skutki w różnych państwach członkowskich, nie musi prowadzić do uchybienia zasadzie przewidywalności wywodzonej z motywów 15 i 16 rozporządzenia nr 1215/2015. Zasada ta jest spełniona już przez to, że wydawca inkryminowanej wypowiedzi, mając świadomość, że swoim działaniem godzi w poczucie wartości i godności Polaków (w szczególności byłych więźniów obozów zagłady lub członków ich rodzin), którzy mogą mieszkać w różnych państwach członkowskich, musi liczyć się z tym, że może być pozwany w każdym z tych potencjalnych państw. Tak samo sam fakt, że członkowie grupy społecznej, której dyfamacyjna wypowiedź dotyczy, mogą mieszkać w różnych państwach, nie przesądza o braku możliwości rozważenia skutków procesowych w sferze jurysdykcji krajowej.

Wyrok TSUE szokuje i przeraża gdy czytam, że TSUE nie może ustalić, czyje dobra osobiste mogą być naruszone określeniem „polski obóz zagłady Treblinka”. Z naiwnością dziecka sędziowie tłumaczą, że osoba ta, czyli Stanisław Zalewski, cyt. nie została w żaden sposób wskazana, czy to bezpośrednio, czy też pośrednio, w opublikowanym artykule” – mówi mec. Lech Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra, pełnomocnik Stanisława Zalewskiego.  

Nie możemy oprzeć się wrażeniu że mamy do czynienia z jakimś rodzajem dyskryminacji, skoro polscy obywatele nie mogą wywodzić swojego prawa do pozwania niemieckiego wydawcy przed polskim sądem na zasadzie art. 7 pkt 2 rozporządzenia nr 1215/2015 tylko dlatego, że wypowiedź jest tego rodzaju, że potencjalnie poszkodowanych jest więcej i mogą mieć swoje centrum spraw życiowych w innych państwach członkowskich.

Oznacza to, że dobrodziejstwo tego przepisu nie ma zastosowania do przypadków, gdy wypowiedź ma potencjalnie wielu poszkodowanych, czyli w sytuacji, gdy wypowiedź w większym stopniu zasługują na negatywną ocenę, niż w przypadku, gdy poszkodowany jest tylko jeden. Trudno zaś przyjąć, aby dyrektywy wykładni płynące z motywów 15 i 16 rozporządzenia nr 1215/2015 faworyzowały sprawców pomówień wielu poszkodowanych, bądź defaworyzowały poszkodowanych pomówień grupowanych.

Wyrok TSUE oznacza, że polskie sądy nie będą chciały rozpoznawać powództw o „polskie obozy” wywiedzione przeciwko niemieckim wydawcom. Polacy, aby domagać się ochrony swoich dóbr osobistych, będą musiały wytoczyć powództwo przeciwko wydawcy w państwie, w którym ma on swoją siedzibę.

W przypadku niemieckich wydawnictw, będzie trzeba skierować pozew przed sądem niemieckim. Jak zaś pokazała sprawa Pana Karola Tendery, niemieccy sędziowie Federalnego Trybunału Sprawiedliwości nie mieli skrupułów, aby objąć ochroną niemieckiego wydawcę, powołując się na niezrozumiałą wykładnię swobody wyrażania opinii. Mało tego, nawet nie starali się wyważyć, czy specyficznie rozumiana swoboda wypowiedzi nie powinna ustąpić prawie Pana Karola Tendery do ochrony jego poczucia godności naruszonego przez wypowiedzi niemieckich dziennikarzy.

Tym samym wyraźnie dały znać podległym im jurdykacyjnie niemieckim sądom powszechnym do zrozumienia, że interes niemieckich dziennikarzy jest ważniejszy niż dobra osobiste polskich obywateli i właśnie w taki sposób mają rozstrzygać podobne sprawy.

r.pr. Lech Obara – Stowarzyszenie Patria Nostra w Olsztynie