Bezprecedensowa wygrana naszej Kancelarii w I instancji w Sądzie Okręgowym w Toruniu!

5 sierpnia 2021r. Sąd Okręgowy w Toruniu, po wnikliwej analizie materiału dowodowego, wydał korzystny dla naszego Klienta wyrok (sygn. akt VI GC 202/20, sprawa z powództwa Sławomira H. reprezentowanego przez r.pr. Lecha Obarę przeciwko PZU S.A. w Warszawie o zapłatę).

Sąd zasądził kwotę 196 766,98 złotych odszkodowania za szkodę na budynkach gospodarczych, wyrządzoną przez niszczące oddziaływanie wiatru na budynek magazynowy  w Rabinowie. Poprzez oddziaływanie wiatru w sile huraganu został zniszczony budynek magazynowy w gospodarstwie rolnym naszego Klienta.

Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia budynków i odpowiedzialności cywilnej rolnika, powołując się na pomiary Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Oddział w Poznaniu.

Nasz Klient nie zgodził się z stanowiskiem ubezpieczyciela. Na zlecenie naszej Kancelarii specjaliści w dziedzinie konstrukcji budowlanej budynków i wpływu warunków meteorologicznych na trwałość budynków i budowli sporządzili ekspertyzę w zakresie wnikliwej analizy aerodynamicznej terenu przyległego do zawalonego obiektu, położonego w miejscowości Rabinowo.

Z ekspertyzy wynikało, że „z uwagi na szczególnie niekorzystne ukształtowanie terenu przyległego do zabudowań zlokalizowanych we wsi Rabinowo, w której doszło do zawalenia się budynku magazynowego oraz uwzględniając fakt zarejestrowania przez stacje meteorologiczne, odległe o 16,6 do 63,7 km wartość prędkości w porywach na poziomie do 20 m/s, wystąpienie prędkości o 5m/s większej jest wysoce prawdopodobne.”

Sąd Okręgowy w Toruniu po wnikliwej analizie zgromadzonego materiału dowodowego wydał korzystny dla naszego Klienta wyrok.

To kolejny sukces prawników naszej Kancelarii! 

Ministerstwo rolnictwa podjęło prace nad rozwiązaniami zwiększającymi ochronę drobnych rolników przed lichwiarzami


FOT. M. MAREK

Zenon Baranowski

Ochrona dla rolnika

Jak ustalił „Nasz Dziennik”, resort rolnictwa zareagował na postulaty m.in. prawników i przygotowuje przepisy, które nadadzą mniejszym rolnikom status konsumentów. Celem zmian w prawie jest ułatwienie rolnikom codziennego funkcjonowania m.in. w sprawach sądowych dotyczących dochodzenia roszczeń. Resort nie chce jeszcze ujawnić szczegółów założeń proponowanych zmian. Prace nad projektem ustawy o gospodarstwie rodzinnym, gdzie miałyby się znaleźć te przepisy, zostaną zintensyfikowane po przerwie wakacyjnej. Także Ministerstwo Sprawiedliwości bada możliwe kierunki zmian, tak aby zwiększyć ochronę konsumencką drobnych rolników. – Trwają analizy, wstępnie taki kierunek zmian w przepisach nie jest wykluczony – mówi „Naszemu Dziennikowi” wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Problemem nieuczciwych praktyk lichwiarskich na wsi zainteresował ministerstwo rolnictwa zespół powołany przez poseł Iwonę Arent z udziałem mec. Lecha Obary ze Stowarzyszenia Pat­ria Nostra – Centrum Praw Wykluczonych i posła Jerzego Małeckiego, zastępcy przewodniczącego Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Spotkaliśmy się z ministrem rolnictwa Grzegorzem Pudą i wskazaliśmy na ten problem. Pan minister przyznał, że należy pomóc rolnikom systemowo, a nie tylko doraźnie – mówi nam poseł Iwona Arent. Później odbyło się również spotkanie z prawnikami resortu. – Jesteśmy w kontakcie z Ministerstwem Sprawiedliwości, które również dostrzega ten problem – informuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Jerzy Małecki. Jak podkreśla w rozmowie z nami mec. Lech Obara, chodzi o objęcie zwiększoną ochroną rolników, tych drobnych, taką jaką mają konsumenci indywidualni przy zawieraniu np. umów kredytowych. – Obecnie ci rolnicy są traktowani jak przedsiębiorcy – wskazuje prawnik – i co za tym idzie, nie mają takiej ochrony. 

Stowarzyszenie Patria Nostra – Centrum Praw Wykluczonych zwraca uwagę, że sukcesywnie wprowadzane są zmiany w przepisach, których priorytetem jest ochrona najsłabszej strony obrotu gospodarczego. Nie mają one jednak automatycznego zastosowania do drobnych rolników. Stowarzyszenie zaznacza, że ustawodawca dostrzega rozdźwięk między sytuacją małych rolników a traktowaniem ich jako przedsiębiorców, o czym świadczą zmiany w Kodeksie cywilnym, ale najlepszym rozwiązaniem jest objęcie drobnych rolników statusem konsumenta.

Jak informuje wiceminister rolnictwa Ryszard Kamiński, w odpowiedzi na interpelację poseł Iwony Arent kwestia uznania rolników prowadzących niewielkie rodzinne gospodarstwa rolne za konsumentów, a przez to zwiększenie ich ochrony przed nadużyciami, np. przy braniu pożyczek, znajdzie swój wyraz w przepisach.

Zawiłości prawne

Drobni rolnicy, a takich, którzy posiadają gospodarstwa rolne do 20 ha, jest 88 proc. wszystkich gospodarstw rolnych, siłą rzeczy nie są w stanie rozeznać się w zawiłościach prawnych zawieranych pożyczek, leasingów itp. Przez to bardzo często padają ofiarą nadużyć. Ich przymusowe położenie lub niedoświadczenie wykorzystywane jest przez nieuczciwe firmy lichwiarskie.

– Rolnik może mieć jeden hektar albo dziesięć i jest traktowany jako przedsiębiorca. Nie ma takich przywilejów jak zwykły konsument, osoba fizyczna – wskazuje w rozmowie z „ Naszym Dziennikiem” poseł Jerzy Małecki. – Chcemy doprowadzić do tego, żeby drobni rolnicy – jest to jeszcze kwestia doprecyzowania, czy oznacza to posiadanie gospodarstwa do 10, do 20, czy do 25 ha – mieli te same uprawnienia co osoby fizyczne. Czyli np. będą mogli odstąpić w ciągu 14 dni od umowy, którą podpisali. W tej chwili, jako przedsiębiorcy, nie mają takich uprawnień. Jednym słowem będą mieli większą ochronę jako konsumenci niż jako przedsiębiorcy – podkreśla Jerzy Małecki. Tymczasem wielu drobnych rolników popadło w poważne kłopoty. – Wiele firm pożyczkowych, powiedziałbym nawet, że lichwiarskich, wykorzystuje to, że część rolników nie ma zdolności kredytowej w bankach, i oferują pożyczki. Po pewnym czasie okazuje się, że rolnik musi szybko zwrócić pożyczoną kwotę, inaczej grozi mu utrata ziemi, ponieważ podpisał określone pełnomocnictwo do dysponowania ziemią – wskazuje poseł.

Jak zauważa poseł Iwona Arent, z rozmów z ekspertami wynika, że nie jest łatwo wyłączyć z grona przedsiębiorców pewne kategorie rolników. – Nie możemy wszystkich rolników potraktować jako konsumentów. Padają propozycje, żeby dotyczyło to tylko kwestii pożyczek finansowych. Mówi się o zmianie art. 385 Kodeksu cywilnego – wyjaśnia Iwona Arent. Ten przepis mówi o niedozwolonych klauzulach w umowach, które właśnie stanowią największy problem przy umowach kredytowych z rolnikami.

Jest też kwestia określenia wielkości gospodarstwa. Część rolników posiada niewielki areał, a uzyskuje z niego duże dochody, np. chodzi o różne hodowle. Dlatego właściwsze byłoby np. uzależnienie statusu konsumentów od wysokości przychodów. Inicjatorzy zmian postulują wcześniejsze konsultacje zaproponowanych rozwiązań, żeby wnieść ewentualne uwagi.

Zmienić Kodeks cywilny

Mecenas Lech Obara zauważa, że najprostszym sposobem byłby jeden przepis w Kodeksie cywilnym mówiący o tym, kto jest konsumentem. Według informacji bankowych zadłużenie gospodarstw rolnych na koniec 2020 r. wynosiło 32,9 mld zł. Powiększa się liczba gospodarstw, które mają kłopoty z obsługą swojego zadłużenia. Szacuje się, że około 6,5 tys. gospodarstw zaprzestało spłaty zaciągniętych kredytów, a około 3,5 tys. gospodarstw jest w windykacji komorniczej. Udział zagrożonych kredytów udzielanych zarówno przez banki spółdzielcze, jak i komercyjne – czyli powyżej 90 dni niespłacania – wynosi około 2,1 mld. 



Artykuł dostępny na stronie:
https://wp.naszdziennik.pl/2021-08-11/354730,ochrona-dla-rolnika.html

Przywrócić ławników

Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” zaapelowało do rządu o niezwłoczne „podjęcia działań w celu przywrócenia, na dotychczasowych zasadach, udziału ławników sądowych w rozpoznawaniu spraw z zakresu prawa pracy”. – Postulujemy, aby rząd rozpoczął prace nad przywróceniem poprzednich rozwiązań prawnych, ponieważ to jest niezwykle ważne i cenne – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Marek Lewandowski, rzecznik „Solidarności”. Podkreśla, że udział ławników to forma społecznej kontroli nad przebiegiem rozpraw i samych wyroków sądów. – I naprawdę warto zadać sobie pytanie, czy nie tracimy czegoś ważnego, przecież tyle się mówi o złej jakości funkcjonowania sądów, o potrzebie ich reformowania, o Izbie Dyscyplinarnej, z racji że sędziowie różnie postępują, więc odebranie tego elementu społecznej kontroli wydaje się przede wszystkim niekorzystne dla funkcjonowania państwa jako całości, i nie na darmo wpisano to do konstytucji – podkreśla rzecznik związku.

Przeciwko wyłączeniu ławników ze spraw cywilnych protestuje również Stowarzyszenie Ławników Polskich. Julian Rzewódzki, członek Zarządu SŁP, w rozmowie z nami zaznacza, że zmiany te wywołują duży sprzeciw. – Podejmujemy wszelkie działania, aby te przepisy zostały zmienione. Nie wiem, dlaczego ten czynnik społeczny, jakim są ławnicy, eliminuje się z sądów, czy jesteśmy nie na rękę sędziom, czy chodzi o inne względy? – zastanawia się ławnik. Podkreśla, że Stowarzyszenie wystąpiło z inicjatywą skierowania skargi konstytucyjnej do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie nowych przepisów. Zmiany tych przepisów domagają się również opozycyjni posłowie.

Zmiany w okresie pandemii

Wyłączenie ławników to efekt zmian w ustawie covidowej. Przewidują one w okresie stanu epidemii i w rok po jej zakończeniu rozpatrywanie spraw cywilnych i z zakresu prawa pracy przez jednego sędziego, a nie jak dotychczas przez jednego sędziego jako przewodniczącego i dwóch ławników.

Jak wskazuje SŁP, oznaczają one, że „ławnicy orzekający w sprawach cywilnych oraz w sprawach z zakresu prawa pracy nie będą brali udziału w rozprawach, i to zarówno w nowych sprawach, jak i w sprawach toczących się już uprzednio z udziałem ławników”.

Solidarność podkreśla, że „udział obywateli w postępowaniu sądowym jest zagwarantowany przez art. 182 Konstytucji RP”, a sami „ławnicy stanowią ważny element kontroli społecznej, ich rolą jest między innymi czuwanie nad tym, aby wyroki były sprawiedliwe w odbiorze opinii publicznej”. – Udział ławników jest elementem budującym kulturę prawną w społeczeństwie, obycie prawne ławników przenosi się na całość społeczeństwa, które wówczas dużo lepiej funkcjonuje. Stąd tak dużą wagę przykładamy do tego, żeby ławnicy mogli w sądach pracy funkcjonować i stąd nasze stanowisko i żądanie, aby takie prace przywracające ławników przeprowadzić – akcentuje Marek Lewandowski.

Za uspołecznieniem wymiaru sprawiedliwości opowiada się Stowarzyszenie Patria Nostra. Postuluje ono nie eliminowanie ławników z sądów, ale zwiększenie ich udziału i roli, co byłoby realizacją konstytucyjnego prawa do udziału obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości.

Zdalne procesy

Lewandowski zwraca uwagę, że ustawa covidowa przewiduje prowadzenie procesów zdalnie, więc ławnicy nie musieliby być obecni na sali sądowej. – Pamiętajmy, że wprowadzono w sądach możliwość prowadzenia zdalnych postępowań za pośrednictwem środków elektronicznych i nie ma już tej przesłanki, że jest zbyt dużo osób na sali. Skoro strony mogą uczestniczyć zdalnie, to nie ma powodów, żeby również ławnicy w takiej samej formule nie mogli funkcjonować – wskazuje rzecznik „Solidarności”.

„Możliwość przeprowadzenia posiedzenia zdalnego naszym zdaniem jest równoznaczna z brakiem uzasadnienia dla usunięcia ze składu sądu czynnika społecznego, jaki stanowią ławnicy. Dla oceny zasadności wprowadzonych zmian nie bez znaczenia pozostaje również fakt, iż w momencie wejścia w życie zmiany większość restrykcji i obostrzeń związanych ze stanem epidemicznym została zniesiona lub ograniczona, a proces szczepień przeciw COVID-19 jest w zaawansowanej fazie” – podkreśla w swoim stanowisku „Solidarność”. Zdaniem związku trudno w tym kontekście mówić o tym, iż zmiana składu sądu była konieczna, a usunięcie czynnika społecznego w orzekaniu bez nadzwyczajnego uzasadnienia może być oceniane jako naruszenie konstytucyjnego prawa pracowników do tego, aby w sprawach pracowniczych skład sądu obejmował udział ławników.

Artykuł dostępny na stronie:
https://wp.naszdziennik.pl/2021-08-04/354469,przywrocic-lawnikow.html

Opinia Amicus Curiae.

Prof. dr Stephan Lehnstaedt

Prof. dr Stephan Lehnstaedt z Touro College Berlin w cennym i interesującym podsumowaniu stosunków polsko-niemiecko-żydowskich w czasie II wojny światowej. Stanowi ono jednoczenie opinię Amicus Curiae w sprawie syna Karola Tendery – Jerzego (vs. ZDF o prawidłowe wykonanie wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie za nazwanie Auschwitz „polskim obozem”).

Opinia Amicus Curiae: PL DE

Nie wierz we wszystkie opinie, które przeczytasz w sieci.

Gazeta Wyborcza – 1 sierpnia 2021 r.

MAŁGORZATA KOLIŃSKA-DĄBROWSKA

Jeśli sklep internetowy ,,sprzedający” sprzęt AGD pobiera zapłatę od 260 klientów i nie dostarcza urządzeń, to mamy pewność, że chodzi o oszustwo. A jeżeli portal opiniowy udostępnia pozytywne, ale fałszywe wpisy o przedsiębiorcy oszuście?

Photo: FOT. SHUTTERSTOCK

Według badań European Trusted Brand ponad 50 proc. Polaków wierzy we wszystko co przeczyta w sieci. To zjawisko wykorzystują by się uwiarygodnić, nieuczciwe sklepy internetowe. Zlecają np.: agencjom reklamowym pisanie pozytywnych, choć nieprawdziwych komentarzy na swój temat i zamieszczanie ich w portalach opiniowych czyli na platformach internetowych zbierających i publikujących opinie o firmach działających w sieci. Niezdecydowani nabywcy, szukając informacji o sklepie lub towarze, sięgają do takich serwisów i na podstawie opinii decydują się na zakupy u „pozytywnie ocenianych” sprzedawców.

Problem w tym, że w praktyce prawdziwości fałszywek nikt nie weryfikuje i nikt nie jest odpowiedzialny za to, że wyprowadzają konsumentów w błąd. Konsekwencję takiego procederu ponoszą jedynie klienci nieuczciwych sklepów – bo tracą pieniądze.

Coś takiego przydarzyło się osobom kupującym sprzęt przez internet na hot-agd.pl Sklep pojawił się w sieci na początku tego roku. A wraz z nim peany na temat jego działania. Klienci robili zamówienia, płacili, ale towar nie przychodził. Próbowali odzyskać pieniądze, ale wtedy okazało się, że sklep nie istnieje.

Jeśli dziś wpiszemy do jakiejś wyszukiwarki nazwę hot-agd.pl, wyskakuje jedynie ostrzeżenie ,,Uwaga! Ta strona stanowi zagrożenie. Może ona wyłudzać dane osobowe, dane uwierzytelniające do kont bankowych lub serwisów społecznościowych”.

Ponad 250 Oszukanych i 400 tys. zł wyłudzeń

Sklep zniknął z sieci. Zostały po nim jedynie opinie opublikowane w portalu Opineo.pl, administrowanym przez Ringer Axel Springer Polska Sp. z o.o. Początkowo – w lutym i w marcu, kiedy sklep rozkręcał swoją nieuczciwą działalność – same pozytywne. ,,Towar doszedł bez problemów. Wszystko nowe i pachnące, polecam” i symbol uśmieszku. ,,Jestem zadowolona z przebiegu transakcji. Profesjonalne podejście do klienta przy doborze sprzętu. Jak dotąd same plusy. POLECAM”.

Później – pod koniec marca i kwietnia – już same negatywne: ,,Podobnie jak większość z Was i ja dałam się zrobić na szaro. Towar zakupiłam 8 marca. Trzy razy zmieniono mi termin dostawy i nawet zaproponowano rekompensatę przy kolejnych zakupach w kwocie 100 zł. Moja przesyłka ostatecznie miała dotrzeć w poniedziałek 22 marca. Naiwnie czekałam na kierowcę, rano następnego dnia wysłałam SMS-a, a później zadzwoniłam. Niestety, ikt nie odebrał i wtedy coś mnie tknęło. Weszłam na stronę sklepu i okazało się, że jest nas więcej. (…) Kompletuję dokumenty i jadę na komisariat”. ,,Oszuści!!! Przelew za towar wykonany 22/03, do dzisiaj status zamówienia ‘Oczekiwanie na płatność przelewem’. Od wtorku nie był już możliwy kontakt telefoniczny i nie odpowiadają na maile. Sprawę zgłosiłem do wydziału ds. przestępstw gospodarczych Policji. Więcej można znaleźć na FB na grupie hot-agd.pl Oszukani”.

Jak działa portal opiniowy

Takie portale nie tworzą same opinii, a jedynie przechowują i upubliczniają komentarze klientów, np. na temat sklepów internetowych. Jeśli przedsiębiorca chce podjąć współpracę z serwisem, musi wykupić abonament. Na sześć miesięcy lub na rok. Koszt – od kilkudziesięciu złotych do ponad 400 zł. Potem sprzedawca instaluje u siebie udostępnione oprogramowanie i wchodzi do opiniowego systemu.

Komentarze zbiera się za pomocą ankiet wysyłanych do klientów, którzy już zrealizowali transakcje. Tak gromadzone opinie uznawane są przez portale – np.: Opineo.pl – za wiarygodne. W serwisach pojawiają się też spontaniczne wpisy klientów, ale ich wiarygodność jest uznawana za znacznie niższą. W przypadku portalu Opineo.pl są poprzedzane informacją, że sprzedawca nie korzysta z ich Programu Słucham Swoich Klientów.

Jednak przeciętny klient o tych niuansach nie wie i uważa, że każdy komentarz można traktować jako wiarygodny.

Zmowa Milczenia

Szukałam odpowiedzi na pytanie, czy serwisy opiniowe i różne systemy opiniowania są wiarygodne. Czy można wpisami na nich manipulować? Chętnych, by wypowiedzieć się na temat, raczej nie było Dopiero szef jednej ze znanych agencji PR zgodził się na rozmowę, ale anonimowo.

– Sam mam wątpliwość co do rzetelności platform opiniowych. Być może były dobrym pomysłem, gdy powstawały, ale dziś działają w rzeczywistości, w której informacją często się manipuluje. Tak jak istnieją farmy fejków i lajków, tak samo na zamówienie i odpłatnie produkuje się komentarze, opinie i organizuje całe kampanie internetowe. Robią to często agencje reklamowe, agencje PR lub firmy, które w ofercie mają usługę ,,budowania opinii o kliencie” – mówi mój rozmówca.

– A jaka jest odpowiedzialność za publikowanie fałszywych opinii? – pytam.

– Nie ma żadnej. Właściciel portalu zawsze mówi, że przecież to nie on, a użytkownicy komentują. Dojście do tego, kto umieszcza takie, a nie inne wpisy, jest oczywiście możliwe, ale trudne i pracochłonne. Teraz w polskich warunkach, na tak komercyjnym rynku sklepów internetowych, nikt się nie będzie w tym babrał.

– Dlaczego?

– Serwisom opiniowym nie zależy na podwyższaniu wiarygodności komentarzy, bo im więcej generują opinii, tym wyżej stoją w rankingach i więcej zarabiają. Firmy produkujące opinie też nie są zainteresowane tym, by się do tego przyznawać, bo nie chcą usłyszeć zarzutu łamania praw konsumentów. I mamy taką biznesową zmowę milczenia wszystkich stron. Portale opiniowe martwią się głównie o to, jak zrzucić z siebie odpowiedzialność za upowszechniane komentarze – pointuje szef agencji PR.

Nie dbają o konsumenta

W portalach opiniowych są zakazy pisania nieprawdziwych opinii, sprzecznych z prawem czy zasadami współżycia społecznego, są przepisy określające, że komentarze nie mogą być wulgarne, nie mogą propagować przemocy. Ale co z wiarygodnością opinii? Tej portale nie weryfikują i odpowiedzialność przerzucają na użytkowników. ,,Użytkownicy publikują informacje i opinie wyłącznie na własną odpowiedzialność”. I taka ich odpowiedzialność jest bardzo szeroko traktowana.

Na Opineo.pl użytkownik ma ,,w przypadku skierowania przez podmioty trzecie jakichkolwiek roszczeń do Opineo, odnośnie do naruszenia jakichkolwiek praw do opublikowanych wypowiedzi, złożyć pisemne oświadczenie odpowiedniej treści, które uwolni Opineo w postępowaniu sądowym, czyli między innymi ,,wstąpić do sprawy w miejsce Opineo lub przystąpić do sprawy po jego stronie jako interwenient uboczny, zwracając przy tym Opineo na jego pierwsze żądanie wszelkie poniesione przez Opineo wydatki związane z postępowaniem sądowym, w tym w szczególności wydatki poniesione na opłacanie zastępstwa procesowego”.

Podobne zapisy są w regulaminach innych serwisów opiniowych. Ale nie ma w nich nic o prawie do rzetelnej informacji i generalnie o ochronie praw konsumentów. Pytałam o to Opineo.pl w kontekście afery z hot-agd.pl Zamiast odpowiedzi wprost Agnieszka Skrzypek – Makowska, kierownik działu komunikacji zewnętrznej Ringer Axel Springer Polska, poinformowała mnie, że ,,w marcu bieżącego roku, w oparciu o zgłoszenia użytkowników, a także wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony sklepu, podjęliśmy decyzję o jego zawieszeniu w Programie Słucham Swoich Klientów i odebraniu dostępu do panelu administracyjnego do czasu wyjaśnienia sprawy”.

Zawiadomienie do UOKiK

W sprawie hot-agd.pl posłanka PIS Iwona Arent i mec. Lech Obara złożyli bezprecedensowe zawiadomienie do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dotyczące podejrzenia stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów – nie przez sklep internetowy, ale przez portal Opineo.pl Zarzucają mu naruszenie obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji, nieuczciwe praktyki rynkowe oraz czyny nieuczciwej konkurencji polegające na wprowadzeniu konsumentów w błąd.

– Patrząc na tę sprawę nawet nie z prawnego, ale czysto ludzkiego punktu widzenia, taka firma jak Opineo.pl powinna wykazać się chociaż odrobiną staranności, zbierając i upubliczniając opinie o innych podmiotach gospodarczych – mówi mec. Obara

Problem fałszowania opinii i manipulowania nimi zauważa też Unia Europejska. W 2019 r. przyjęto dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2019/2161, która wyraźnie zakazuje zamieszczania fałszywych opinii i manipulowania opiniami. Jest częścią projektu unowocześnienia unijnych przepisów dotyczących ochrony konsumenta przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi w warunkach e-commerce. Jej implementacja przewidziana jest na listopad 2021 r.